Translate

piątek, 2 sierpnia 2013

Louis i Harry cz. VI

-Ja i Harry jesteśmy razem.
-Jak to ? Od kiedy ? – pytała [I.T.P].
-Od imprezy Andiego.
-Ale jak to się stało ? Przecież się nie lubiliście.
-Tak. Ale …..
-Dlaczego mi nie powiedziałaś ?- zapytała [I.T.P].
-Chciałam ci powiedzieć.
-Kiedy ?
-Powiedziałabym ci jak najszybciej. Tylko bałam się twojej reakcji.
-Bałaś się mojej reakcji. Ale ja jestem twoją najlepszą przyjaciółką. Myślałam, że mi ufasz.
-Bo ufam, tylko…..
-Tylko co ? Okłamałaś mnie. A te bransoletki ?
-Bransoletki kupiłem ja. – powiedział Harry.
-No proszę…. Przecież dostałaś ją od mamy.
-[I.T.P] przepraszam. Ja nie chciałam żeby to tak wyszło. Po prostu się bałam.
-Wiesz co ? Dam ci radę. Następnym razem lepiej się nie bój. – po tych słowach [I.T.P] wyszła  domu Louisa, który zaraz za nią pobiegł.

-Harry i co ja teraz zrobiłam ?
-Nie przejmuj się. To nie twoja wina. Nikt nie wiedział jak to się wszystko potoczy.
-Ale…..
-Ale teraz to ja cię muszę odwieść do domu.
~Oczami [I.T.P]~
-I jak się czujesz ? – zapytał Louis.
-Moja najlepsza przyjaciółka mnie okłamała.
-Ale nie bądź na nią zła. Ona nie wiedziała, że to się wszystko tak potoczy. Chciała dobrze.
-Chciała dobrze. Ale dlaczego nie mogła mi powiedzieć ?
-Bo może się bała. Nie wiedziała, że zajdzie to tak daleko. A teraz już o tym nie myśl i chodź do domu, bo jutro do szkoły.
~Oczami [T.I]~

Byłaś już zmęczona więc szybko zasnęłaś. Na drugi dzień niestety znowu czekała cię szkoła. Czułaś się dziwnie, bo gdy tylko weszłaś do szkoły wszyscy się na ciebie patrzyli. Zdziwiłaś się , bo nigdy tak nie było. [I.T.P] się do ciebie nie odzywała więc nie mogłaś niczego się dowiedzieć. Słyszałaś tylko jakieś plotki na korytarzu ale to i tak nie dawało ci wiele. W końcu zapytałaś się o wszystko swojej koleżanki z klasy. 
-Słuchaj co się dzieje ? Jakieś plotki wokoło.
-To ty nic nie wiesz ?
-Nie. A powinnam o czymś wiedzieć ?
-Cała szkoła teraz mówi, że ledwo przyszedł nowy chłopak do szkoły to ty się już z nim przespałaś.  I chodzi tu o Harrego.
-Wiesz kto rozpuścił tą plotkę ?
-Tak. Ale nie powinnam mówić.
-Powiedz. Proszę.
-Chyba [I.T.P].
Kiedy usłyszałaś to imię to po prostu nie mogłaś w to uwierzyć. Twoja najlepsza przyjaciółka zrobiła ci takie świństwo. Myślałaś, że w tej chwili zapadniesz się pod ziemię. Z łzami w oczach pobiegłaś do toalety.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Louis i Harry cz. V

-Co ty robisz ?
-Nie mogę się już się z tobą nawet przywitać ?
-Możesz.
-No więc właśnie.  – Harry w tym momencie chciał cię pocałować ale ty go odepchnęłaś, bo zauważyłaś, że w waszą stronę spogląda [I.T.P].  Chwilkę jeszcze z nim porozmawiałaś i poszłaś tańczyć. [I.T.P] zaproponowała, żebyście się czegoś napiły. Podeszłyście do baru i zamówiłyście drinki.
-Jak się bawisz ?
-Świetnie. Te urodziny zapamiętam na długo.
-Ja raczej też.
-Widziałam, że rozmawiasz z Harrym.
-Porozmawialiśmy troszeczkę.
-Ale przecież się nie lubicie….
-Tak ale rozmawialiśmy o urodzinach i tyle.
-Yhm…. A zauważyłaś że on ma taką samą bransoletkę jak ty.
-Serio ? Nie zauważyłam.
Czułaś się okropnie, bo wiedziałaś, że nie powinnaś tak oszukiwać swojej najlepszej przyjaciółki.
~Oczami [I.T.P]~
Wiedziałaś, że [T.I] kłamie. Znałaś ją już na tyle, że wiedziałaś, że coś jest nie tak.
Nagle rozmowę przerwał wam głos Louisa.
-Ok. To teraz gramy w butelkę.
Wszyscy ustawiliście się w kółku. Pierwszy kręcił Louis jako solenizant. Było wiele różnych zadań. W końcu wypadło na ciebie. Oczywiście chłopcy z twojej klasy dobrze wiedzieli, że nie lubisz Harrego i aby się na tobie zemścić wymyślili, że twoim zadaniem będzie pocałować się przez 3 minuty z Harrym. Byłaś zła, bo wiedziałaś, że wszyscy robią to specjalnie. Ale nie mogłaś dać im tej satysfakcji. Wstałaś …. Podeszłaś do Harrego i zaczęliście się całować. Wszyscy na was patrzyli szczególnie Louis i [I.T.P]. Nagle wszyscy obecni tam chłopcy zaczęli krzyczeć więc zaraz odeszłaś od Harrego. Zaraz po tym co się stało [I.T.P] poprosiła cię o chwilkę rozmowy.
-Ej ! Co to miało być ?
-Ale co ?
-Nie udawaj. Tak go nie lubisz a jednak się z nim pocałowałaś.
-Ale to było tylko zadanie.
-Zadanie było na 3 minuty. A wy całowaliście się co najmniej 5.
-Bo nie liczyliśmy czasu.
-Ok. Niech ci będzie. Ale pamiętaj ja tego tak nie zostawię.
Impreza już powoli się kończyła więc wszyscy uciekali do domu. Ty też chciałaś już iść jednak [I.T.P] ci na to nie pozwoliła.

-Siadajcie musimy porozmawiać. – powiedziała [I.T.P] wskazując na ciebie i Harrego. 
-Wiecie, że możecie nam zaufać i powiedzieć wszystko. Więc czemu nas okłamujecie. – powiedział Louis.
-Ale jak okłamujemy ?- zapytał Harry.
-No na przykład bransoletki. Czemu macie takie same ? Czemu ciągle zachowujecie się tak jak jeszcze nigdy. Odkąd macie takie same bransoletki dziwnym trafem na Harrego nie rzuca się już żadna dziewczyna a nawet jeśli się rzuci to Harry nie zwraca na nią żadnej uwagi.
-Harry musimy im powiedzieć. – Harry pokiwał tylko głową na tak.
-Ale o czym powiedzieć ?- zapytał Louis. 

środa, 31 lipca 2013

Louis i Harry cz. IV

Jednak nagle podszedł do was Louis, który przerwał wam rozmowę.
-Hejka dziewczyny. Mam nadzieje, że szykujecie już stroje na moje urodziny ?
-No pewnie, że tak. – powiedziałam lekko się śmiejąc.
-Jak mogłybyśmy tego nie robić.- powiedziała zadziornie [I.T.P]
Do waszej trójki podszedł Harry witając się z wami.
~Oczami [I.T.P].~
Podczas gdy Harry rozmawiał z Louisem zauważyłaś, że na ręce bruneta widnieje identyczna bransoletka co na dłoni [T.I]. Zdziwiło cię to. Szybko więc dałaś znać swojemu chłopakowi aby spojrzał na rękę przyjaciela. Gdy tylko oby dwoje odeszli zaczęłaś rozmawiać na ten temat z Louisem.
-Widziałeś ?
-Chodzi ci o tą bransoletkę, tak ?
-Tak. Przecież [T.I] ma identyczną.
-A mówiła ci skąd ją ma ?
-Mówiła, że jak była z mamą na świątecznych zakupach to wynalazła i sobie kupiła. Ale coś nie wydaje mi się aby to była prawda.
-Wiesz co ? Ja zapytam się Harrego skąd on ją ma i może się to wyjaśni.
-Ale myślisz, że ……
-Ja nic nie myślę.
Zaraz po lekcjach umówiłaś się z Louisem.
-I co dowiedziałeś się coś od Harrego ?
-Niestety nie.
-A co powiedział ?
-Powiedział, że to już dawno ją od kogoś dostał i ma ona dla niego wielką wartość sentymentalną.
-Tak, na pewno. No ale nie możemy wyciągać pochopnych wniosków.
-Dokładnie.

Po kilku dniach sprawa ucichła. Jednak ty nadal obserwowałaś ręce pary i sprawdzałaś bransoletki. Zbliżały się urodziny Louisa więc każdy myślał już tylko o imprezie. Pomagałaś swojemu chłopakowi, który starał się tylko o to aby wszystko było jak najlepiej przygotowane.  W końcu nadszedł dzień urodzin Louisa. Umówiłaś się z [T.I] , że spotkacie się przed jej domem i razem do niego pójdziecie.
 ~Oczami [T.I]~
Byłaś już wyszykowana więc wyszłaś aby spotkać się z [I.T.P] w umówionym miejscu.
-Hejka.
-Hejka. Już jesteś, w takim razie możemy już iść.
-Ok. A tak przy okazji świetnie wyglądasz.
-Dziękuje. Ty też.
Ruszyłyście. Po 15 minutach dotarłyście na miejsce. Uściskałyście Louisa złożyłyście mu życzenia, wręczyłyście prezenty i poszłyście się bawić. Chwilkę po tobie pojawił się Harry. Jednak ty zachowywałaś się tak aby nie wzbudzało to żadnych podejrzeń. Świetnie się bawiłaś. Były tańce, drinki i chłopcy.  Poszłaś na chwilę do toalety ale w drodze ktoś złapał cię za rękę. Był to Harry. 

poniedziałek, 29 lipca 2013

Louis i Harry cz. III

Mijały tak kolejne dni. Gdy nie spotykałaś się z [I.T.P] to czas spędzałaś ze swoim ukochanym. Spotkaliście się zazwyczaj po lekcjach gdzieś w okolicach szkoły. 
Zbliżały się święta. Louis już przygotowywał się do swojej imprezy urodzinowej. Ty jednak pomagałaś mamie w świątecznych kulinariach. Jednak w mikołajki Harry zadzwonił i chciał pojechać z tobą do jednej z galerii handlowej pod pretekstem kupienia prezentów rodzinie. Oczywiście, że się zgodziłaś, bo przecież uwielbiałaś zakupy. 
-Cześć. 
-Cześć.- przywitaliście się pocałunkiem. 
-To gdzie najpierw idziemy ?- zapytałaś. 
-Może tam. – powiedział chłopak wskazując na jeden ze sklepów. 
Po obejściu kilkunastu sklepów trafiliście na twój ulubiony czyli sklep z biżuterią. 
-Jejku ! Tu jest wszystko takie piękne.- powiedziałaś patrząc na wszystkie błyskotki. 
-A co ci się najbardziej podoba ? 
-Nie mam pojęcia. Wszystko jest tutaj cudowne. 
-A bransoletki ? 
-Bransoletki lubię najbardziej. Słuchaj, bo zgłodniałam to może pójdziemy coś zjeść. 
-Nie ma sprawy. To ty już idź na górę a ja jeszcze pójdę do toalety. 
Wolnym krokiem ruszyłaś na górę do najbliższej restauracji. 
~Oczami Harrego~ 
Harry upatrzył sobie śliczne bransoletki. Nie wyobrażał sobie aby ich nie mieć. Kupił dwie. Oczywiście jedną specjalnie dla ciebie. Ale ty nie o niczym nie wiedziałaś. Brunet gdy tylko zakupił swoją zdobycz ruszył do ciebie. 
-Sorki, że tak długo. – przeprosił chłopak, który usiadł koło ciebie. 
-Nic się nie stało. Mam nadzieje, że nie będziesz zły po pozwoliłam już zamówić nam jedzenie. 
-No pewnie, że nie. 
-Mam nadzieje, że twoim rodzicom jak i siostrze spodobają się prezenty. 
-Na pewno im się spodobają. Ale ja też coś dla ciebie mam. 
-Ale z jakiej okazji ? 
-Załóżmy, że z okazji świąt. Ale tak naprawdę to dla tego że jesteś. 
-Ale ja nie mam nic dla ciebie. 
-To nie szkodzi. Prezentem dla mnie jest uśmiech po otworzeniu tego pudełeczka.- powiedział Harry dając ci pudełeczko. 
Otworzyłaś je i ujrzałaś tam cudowną czarną bransoletkę. Oczywiście była ona typowo młodzieżowa. 
-Harry, ona jest cudowna. Nie wiem jak ci dziękować. 
-Nie musisz. Chciałbym ci coś jeszcze pokazać. – powiedział po czym odsłonił rękaw od bluzki i wtedy ujrzałaś taką samą bransoletkę widniejącą na jego nadgarstku. 
Gdy tylko to zobaczyłaś nie wiedziałaś nawet co powiedzieć dlatego od razu czule pocałowałaś chłopaka. Nie wiedziałaś nawet jak opisać swoje szczęście. 
Następnego dnia na korytarzu szkolnym zauważyłaś [I.T.P] i od razu do niej podbiegłaś. 
-Hej. Co tam słychać ? 
-Wszystko ok. A u ciebie ? 
-Też wszystko dobrze. Jak tam przygotowania do imprezy Louisa ? 
-Jakoś idą. Mam nadzieje, że wpadniesz ? 
-Jasne. Jak mogłabym nie przyjść. 
-To super! A tak w ogóle bardzo ładną masz bransoletkę. 
-Dziękuje. 
-A gdzie taką znalazłaś ? 
-A wiesz byłam z mamą na zakupach i gdzieś znalazłam i kupiłam. 
-Czemu nie wzięłaś dla mnie ? 
-Była już ostatnia czarna a nie wiedziałam jaki inny by ci się kolor podobał. 
Źle czułaś się okłamując swoją najlepszą przyjaciółkę. Jednak nie miałaś innego wyjścia. Nie mogłaś na razie nic powiedzieć o tobie i Harrym.

niedziela, 28 lipca 2013

Louis i Harry cz. II

Pewnego dnia [I.T.P] zadzwoniła, że zaraz do ciebie przyjdzie. 
-Hejka. 
-Hejka. Co tam ? 
-A wszystko ok. Słuchaj, może wybrałybyśmy się do kina ?- zaproponowała.
-Jasne, czemu nie. A kiedy ? 
-To może jutro ? 
-OK. To do zobaczenia. 
~Oczami [I.T.P]~ 
Wraz ze swoim chłopakiem Louisem chcieliście upozorować przypadkowe spotkanie w kinie między Harrym i [T.I], ponieważ było wam nie zręcznie i chcieliście się spotykać całą czwórką jednak przez ich ciągłe spory nie mogło do tego dojść. 
Przyszedł czas na wyjście. 
~Twoimi oczami~ 
Byłaś już wyszykowana na spotkanie ze swoją przyjaciółką. Kiedy byłyście już nieopodal kina w oddali zauważyłaś Louisa, który nie był sam. Był w towarzystwie Harrego. Nie chciałaś aby wszystko wyszło na jaw więc postanowiłaś, że będziesz zachowywała się w stosunku do niego tak jak zwykle. 
-Hej dziewczyny ! 
-Hej. Zobacz [T.I] jakie niespodziewane spotkanie. 
-Taaaa….- powiedziałaś zupełnie niezainteresowana. 
-Co wy tu robicie ?- zapytała [I.T.P]. 
-A tak sobie przyszliśmy na zakupy. –odpowiedział Louis. 
-A idziecie może do kina ?- zapytała twoja przyjaciółka. 
-Mieliśmy iść.- odpowiedział Harry. 
-A na co ? 
-[Wstaw tytuł filmu na którym ostatnio byłaś w kinie]. 
-O co za zbieg okoliczności , bo my też. 
-To może wybierzemy się w czwórkę ?- zaproponował Louis. 
-Świetny pomysł.- odpowiedziała zachwycona [I.T.P]. 
-To w takim razie chodźmy. – powiedział Louis, po czym wszyscy ruszyliśmy w stronę kina. 
Gdy staliście już przy kasie chciałaś już wyciągać portfel aby zapłacić za swój bilet. Jednak Harry złapał cię za rękę i opuścił na dół mówiąc. 
-Nie, nie. Przecież my płacimy. 
-O zobacz jacy dżentelmeni. – powiedziała jak zawsze zauroczona [I.T.P]. 
Ty odpowiedziałaś tylko uśmiechem. Okazało się, że twoja przyjaciółka uknuła to tak, że miejsca w kinie również wypadły tak abyś usiadła koło niej i Harrego. Siedząc już na sali zobaczyłaś, że i Louis i [I.T.P] co chwilkę zerkają na was by może zauważyć czy ze sobą nie rozmawiacie czy może nawet coś więcej. Ty oczywiście zachowywałaś się tak jak na samym początku. Byłaś nieugięta. Jednak Harry zaczął się lekko wyłamywać. Dotknął cię po ręce, cały czas gładził cię po nodze. Jednak wszystko było dyskretnie. Po wyjściu postanowiliście coś zjeść. Usiedliście i zajadaliście się przysmakami z KFC. 
-I co potem idziemy pochodzić po sklepach tak ?- zapytał Louis. 
-No tak. Muszę sobie coś kupić na święta.- powiedziała [I.T.P]. 
-I na moje urodziny. – zaśmiał się Lou. 
Przez cały czas trwania posiłku Harry zaczepiał cię swoją nogą pod stołem. Chciało ci się śmiać, bo wiedziałaś, że on zawsze miał szalone pomysły jednak wszystko mogło by wyjść na jaw. A nie chciałaś na razie nikomu o tym mówić. 
Zaczął się szał zakupów. [I.T.P] szalała od sklepu do sklepu. Louis też wybierał sobie niektóre rzeczy. Ty jednak nie widziałaś dla siebie nic interesującego. 
-Zobacz co ci znalazłam. Idź to szybko przymierzyć. – powiedziała przyjaciółka podając ci kawałek materiału. 
-Ale…. 
-Żadnych ale. Masz to przymierzyć i już. 
-Ok. 
Nie miałaś żadnych argumentów więc poszłaś do przymierzalni. Wchodząc jednak do jednej z nich nie zauważyłaś, że jest ona zajęta i zobaczyłaś przed sobą Harrego bez koszulki. 
-Sorki, nie wiedziałam, że tu jesteś. 
-Nic się nie stało- odpowiedział Harry po ciuchu się śmiejąc. 
-Czemu się śmiejesz ? I w dodatku jesteś bez koszulki ? 
-A co nie można się już pośmiać ? A po za tym jestem w przymierzalni więc chyba jest to dozwolone co ? 
-No wiesz. Nie wiem. – mówiłaś z wrednym uśmiechem na ustach. 
Chłopak złapał cię w pasie i zaczął całować. Gdy tylko zdołałaś się oderwać od jego ust powiedziałaś. 
-Nie uważasz, że jest to dość dziwna sytuacja ? 
-Dlaczego ? 
-Jesteśmy w przymierzalni, ty bez koszulki…… 
-A daj spokój. Trzeba tylko będzie teraz stąd wyjść. 
Wychylając głowę zobaczyłaś czy nie ma nigdzie Louisa i [I.T.P]. Jednak gdy tylko zorientowałaś się, że nie ma ich w pobliżu szybko wyszłaś z kabiny. Zaraz po tym wszyscy opuściliście galerie i wróciliście do swoich domów

sobota, 27 lipca 2013

Imagin z Louisem i Harrym. cz.I


Jesteś nie wyróżniającą się nastolatką. Masz 17 lat i najlepszą przyjaciółkę [I.T.P]. Chodzicie do szkoły do tej samej klasy. [I.T.P] ma o rok starszego chłopaka Louisa. Uważasz, że świetna z nich para. Całą trójką chodzicie do tej samej szkoły. 
Pewnego dnia na szkolnej przerwie. 
-Hej dziewczyny.- przywitał się z wami Louis. 
-Hej.- razem odpowiedziałyśmy. 
-Wiecie, mój przyjaciel się tu przeprowadza i będzie chodził ze mną do klasy. 
-O to fajnie. – odpowiedziałam. 
-A jak ma na imię ? – zapytała [I.T.P] 
-Harry. – odpowiedział Louis po czym się pożegnał. 
Minęły trzy dni. 
-Hej dziewczyny to mój przyjaciel Harry. – powiedział Lou kiedy przed oczami zobaczyłyście wysokiego bruneta z zielonymi oczami. 
-Hej. Jestem [I.T.P], a to [T.I]. 
-Miło mi, jestem Harry. 
Minęło kilka dni a ty już żywiłaś nienawiścią do chłopaka. Nie dość, że był nowy w szkole to zrobił tam niezłe zamieszanie. A szczególnie wśród dziewczyn. Wszystkie chodziły za nim krok w krok, rzucały mu się na szyi. Dla ciebie było to sztuczne i bez sensu. Twoja przyjaciółka mówiła, że to fakt, że jest przystojny ale dla ciebie nie robił on żadnego wrażenia. Często kiedy tylko próbowaliście zamienić kilka zdań od razu zaczęły się kłótnie. 
Kolejnego dnia w szkole. 
-Hej !- przywitała się [I.T.P]. 
-Hej, co tam słychać ? 
-A wszystko ok. Wiesz, że Andy organizuje imprezę i wszystkich zaprasza. 
-Serio ? Nie wiedziałam. I co idziesz z Louisem ? 
-No tak i właśnie chciałam żebyś ty też poszła. 
-Nie wiem czy iść czy nie. 
-No właśnie bałam ci się mówić, bo na niej będzie też Harry. 
-Będzie nasz Harry ? To wiesz co, chętnie pójde. 
-To super ! To widzimy się wieczorem. 
Wyszykowałaś się na imprezę i ruszyłaś razem z [I.T.P] i Louisem. Gdy dotarliście na miejsce wszyscy już byli. Oczywiście wśród gości również znajdywał się Harry. 
Świetnie się bawiłaś w towarzystwie swojej przyjaciółki. Ktoś zaproponował grę w butelkę. Wypadło na ciebie. Miałaś zatańczyć dla wszystkich chłopaków na stole. Wszyscy wiedzieli, że raczej tego nie zrobisz, bo zawsze byłaś nieśmiała i to najbardziej w stosunku do chłopaków. Jednak nie wiadomo czemu przełamałaś się i weszłaś na stół tańczyć. Po zakończonej zabawie przyszedł czas na kolejną. Chodziło w niej o to żeby przekazać sobie kartę ustami tak aby nie wypadła. Ustawili cię koło Harrego z czego nie byłaś zbytnio zadowolona ale było ci wszystko jedno. Przyszła kolej na was. Już przejmowałaś kartę gdy nagle spadła ona na ziemię a twoje usta i Harrego połączyły się w pocałunku. 
-Co ty robisz ?!- krzyknęłaś zdenerwowana po czym uderzyłaś chłopaka w twarz. 
Wybiegłaś na zewnątrz i usiadłaś na najbliższej ławce. 
-Mogę się dosiąść ?- zapytał brunet, który za tobą wybiegł. 
-Jasne. Przepraszam cię. Wiem. Głupio się zachowałam. Nie powinnam cię uderzyć. Na pewno zrobiłam ci obciach. 
-Wcale nie zrobiłaś. No może trochę.- po tych słowach obydwoje zaczęliście się śmiać. 
-Naprawdę nie powinnam cię wtedy uderzyć ale zrozum, byłam zła. I nadal jestem. 
-Ale przestań, przecież nic się nie stało. Dostałem tylko w twarz. To nic takiego. 
-Nawet jeśli to nie chodzi o to. 
-A o co ? 
-O to, że mi się to podobało. 
-Serio ? 
-Tak. A przecież ja nie mogę się w tobie zakochać czy coś. Ty przecież możesz mieć każdą dziewczynę a ja jakbym się w tobie zakochała to potem byś mnie zdradzał a ja bym cierpiała i ….. – 
Wtedy Harry czule cię pocałował. 
-To dlatego, żebyś tyle nie gadała. A co do tego co mówiłaś. To właśnie ty jesteś tą dziewczyną, która za mną nie latała, to po prostu ty. 
-Ale jakie bym miała gwarancje, że nigdy mnie nie zdradzisz. 
-Wstań ! 
-No wstałam. I jak na razie wiemy tylko tyle, że jesteś ode mnie o bardzo wiele wyższy. 
-No właśnie. Oprzyj głowę. – powiedział poczym skierował twoją głowę na jego tors. 
-No i co ? 
-Słyszysz ? 
-No słyszę. 
-Co ? 
-Serce. 
-No właśnie. To jest serce, które bije tylko dla ciebie. I teraz będziesz go mogła słuchać codziennie. 
Po tych słowach zatopiliście się w namiętnym pocałunku. Od tej chwili jesteście razem. Jednak nikomu o tym nie mówicie. Mijały tak kolejne dni a ty i Harry potajemnie się spotykaliście.

piątek, 26 lipca 2013

Chelsea i Nicole cz. X ( ostatnia )

-No i co ?- zapytałam już troszkę zdenerwowana.
-Załatwiliśmy wam bilety. Lecicie do nas !- krzyknął Louis.
-Naprawdę ?- zapytałam z niedowierzaniem.
-Naprawdę.- odpowiedział szczęśliwy Harry.
-Bilety powinny być już dzisiaj wieczorem.- powiedział Louis.
-Więc zaraz jak je tylko dostaniecie bierzecie najbliższy lot i spotykamy się tutaj.- powiedział Harry.
-A co z dziećmi ?- zapytała Chelsea.
-No właśnie.- poparłam.
-Poproście rodziców o pomoc. W końcu nie potrwa to długo.- powiedział Louis.
-Ok.- odpowiedziałyśmy.
-To widzimy się nie długo.- powiedział Harry.
-No. To do zobaczenia.- powiedziałam.
-Paaaaa !!!-krzyknęli.
-Paaaa!!!-odpowiedziałyśmy.
Zaraz po tej rozmowie odebrałyśmy bilety i załatwiłyśmy sobie najbliższy lot do LA. Ja poszłam do domu się spakować i musiałam iść do rodziców poprosić o pomoc. Bałam się trochę tego jak zareagują ale pewna siebie poszłam. Drzwi otworzyła mi mama.
-Hej mamo.
-Cześć. Coś się stało ?
-W pewnym sensie.
-To chodź. Siadaj.
-Mamo, bo chodzi o to czy mogłabyś z tatą przez jakiś czas zaopiekować się Darcy ?
-A coś się stało ?
-Muszę wyjechać.
-A gdzie ? A co jest coś nie tak ? Jesteś chora ? Albo coś z Harrym ?
-Nie wszystko ok. Właśnie chodzi o to, żebym mogła spotkać się z Harrym. A on jest w Los Angeles i chciałabym żebyście przez ten czas się zaopiekowali małą.
-Oczywiście, że się zaopiekujemy. Co to za pytanie. A kiedy tam lecisz ?
-No właśnie za nie całą godzinę mam odprawę.
-O to już lepiej idź.
-Dobrze. Dziękuję.
-Tylko zadzwoń jak już dolecisz.
-Dobrze zadzwonię. To papa.
Taksówka zawiozła mnie na lotnisko gdzie czekała już na mnie Chelsea. Po odprawie byłyśmy już w samolocie. Po około 9 godzinach , wylądowałyśmy na lotnisku w LA.
-Ej. A gdzie my mamy teraz iść ?- zapytała Chel.
-No właśnie nie wiem. Nie pomyślałam o tym wcześniej.
-Dobra zaraz zadzwonię do Louisa.
-Ok. Ale czekaj, czekaj. Chyba ich widzę.
-Gdzie ?
-No tam. To nie oni ?
-To oni ! Chodź do nich.
Ciągnąc za sobą walizki doszłyśmy do naszych chłopaków. Pojechaliśmy do hotelu w którym byli zakwaterowani wszyscy. Wzięli nam osobne pokoje. Umówiliśmy się, że spotkamy się wszyscy rano. Harry zaprowadził mnie do pokoju.
-Dziękuje. Teraz już sobie poradzę z rozpakowaniem.
-Ale ja ci chętnie pomogę.
-Ale ja bardzo dziękuje. Nie będę cię wykorzystywać.
-Ale ty mnie wcale nie wykorzystujesz. Proszę pozwól mi ci pomóc.
-Nie mam sumienia odmawiać.
-No widzisz.- powiedział po czym położył mnie na łóżku.
-No i gdzie to rozpakowywanie. Miałeś mi chyba pomóc.
-Rozpakowanie zajmie nam 5 minut. A teraz trzeba się odprężyć.
-Ale ja czuję się świetnie. Niczego mi nie potrzeba.
-Tylko tak mówisz.
-No dobrze. Tylko Harry, mi na razie Darcy wystarczy. Ja nie chcę mieć na razie drugiego dziecka.
-Ależ spokojnie. Nie musimy na razie planować drugiego dziecka.
Kolejnego dnia rano spotkaliśmy się wszyscy razem. Chłopcy zabrali nas na małą wycieczkę po LA. To miasto było ogromne. Czas tak szybko zleciał, że już był wieczór. Szłam szeroką ulicą z Harrym.
-Mogę o coś zapytać.?- zapytał Harry.
-Jasne.
-Zrobiłaś sobie tatuaż ?
-Zauważyłeś ?
-No pewnie, że tak.
-Tak. Postanowiłam, że coś zmienię. To było w dzień waszego wyjazdu.
-A czemu akurat koniczynka ?
-Na szczęście.
-Musisz pokazać Niallowi. Jego to najbardziej ucieszy. No bo wiesz symbol Irlandii.
Odpowiedziałam tylko uśmiechem.
-A planujesz robić sobie jeszcze jakieś tatuaże ?
-Nie wiem. A czemu pytasz ?
-Bo zaraz będziemy przechodzić obok najlepszego studia tatuażu w całym LA.
-No nie wiem. Zobaczę.
Dochodziliśmy już do studia. Nie wiedziałam, czy wchodzić tam czy nie. Już Harry miał przechodzić obok studia gdy pociągnęłam go do środka.
-Jednak się zdecydowałaś ?- zapytał.
-Tak. A co ? W końcu chyba raz się żyje, nie ?
-Oczywiście, że tak. A co chcesz sobie zrobić ?
-Jak byłam mała pomyślałam, że jak będę miała dziecko to wytatuuje sobie pierwszą literę imienia za uchem.
-Chcesz literę D za uchem ?
-Tak. A co ? To zły pomysł ?
-Nie. Wręcz przeciwnie. To urocze.
-Tak myślisz ?
-Tak. I dlatego ja też zrobię sobie taki tatuaż.
-Naprawdę ?
-Tak. W końcu jesteśmy rodziną.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Oboje zrobiliśmy sobie takie same tatuaże i zadowoleni opuściliśmy studio. Gdy wróciliśmy do hotelu wszyscy byli zaskoczeni naszą nową ozdobą. Jednak wszystkim się ona spodobała. Gdy Liam z Harrym i Niallem grali w bilarda ja siedziałam przeglądając jakiś magazyn. Nagle podszedł do mnie Zayn.
-O nie grasz z chłopakami ?
-Przegrałem.
-Oj. Biedaczek. To chodź tu siadaj koło mnie.
-Myślałem, że nigdy nie zrobisz sobie tatuażu.
-No widzisz. A tu takie zdziwienie.
-A poszłabyś ze mną i Liamem do studia ?
-A co będziecie robić sobie tatuaże ?
-To znaczy ja tak. Ale Liam to chyba nie. On idzie dla towarzystwa.
-Jasne. Czemu nie ? Chętnie pójdę.
W Los Angeles zostałyśmy jeszcze tydzień. Po tygodniu wróciłyśmy do Londynu. Zaraz po tym wrócili chłopcy. Zakończyli swoją trasę ale i tak obie wiedziałyśmy, że to nie koniec ich tras koncertowych.
TRZY LATA PÓŹNIEJ
Właśnie trwały przygotowania do ślubu mojego z Harrym. Miałam już 23 lata więc był to dobry czas. Ślub miał odbyć się oczywiście w Londynie. Zaproszenia dostali chyba wszyscy. Było tych osób bardzo dużo. Na świadków oczywiście wybraliśmy Chel i Louisa. Nadszedł wreszcie ten długo wyczekiwany dzień. Wszystkie druhny zebrały się u mnie w domu i pomogły mi w przygotowaniach. Suknia ślubna, welon to wszystko wyglądało jak z bajki. Dzieci wraz z Lux zostały pod opieką bardzo zaufanej osoby. Wszystko było już gotowe. Gdy dotarliśmy już do kościoła dla naszych gości prawie nie było miejsca. Jednak wszystko się udało. Oboje powiedzieliśmy tak. Czas było na dalszą część uroczystości. Pierwszy taniec i zabawa do białego rana. O północy był czas na oczepiny. Stanęłam na środku i rzuciłam welon. Złapała go oczywiście Chelsea. Wszyscy bili brawa. Pomogłam założyć jej welon gdy podszedł do nas Louis. Postanowiłam, że zostawię ich samych.
~Oczami Louisa~
-Cieszę się, że to właśnie ty złapałaś welon.
-A czemu ?
-Bo………
~Oczami Chelsey~
Nagle zobaczyłam, że Louis klęknął przede mną. Wszyscy obecni skierowali buzie na nas.
-Chel czy zostaniesz moją żoną ? Chcę spędzić z tobą resztę swojego życia.
-Oczywiście, że tak.
~Oczami Louisa~
Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Nagle zobaczyłem, że Chelsea cała zbladła.
-Co się dzieje Chel ?
-Nie nic. Wszystko ok, tylko tak mi słabo.
Zobaczyłem, że ona upada, złapałem ją. Ktoś szybko przyniósł wodę. Chel się powoli ocknęła.
-Nic ci nie jest, słońce ?
-Nie. To z tych emocji.
-Jednak powinnaś iść do lekarza.
-Dobrze pójdę. Ale jutro dobrze ?
-Dobrze. Może chcesz jechać do domu ?
-Nie. Nie jest jeszcze ze mną tak źle.
-W takim razie zapraszam do tańca.
NASTĘPNEGO DNIA
Nicole i Harry wraz ze swoim dzieckiem pojechali na podróż poślubną. Chcieli spędzić czas razem jako rodzina. Ja niestety musiałam iść do lekarza żeby uspokoić Louisa.
-To co jedziemy do lekarza ?-zapytał Louis.
-Tak. Ale ja mogłabym sama pojechać.
-Nie ma mowy.
-Ale….
-Żadne ale. Jedziemy razem i już.
Pojechaliśmy do lekarza. Po usłyszeniu wyniku mało nie zemdlałam. Okazało się, że znowu jestem w ciąży. Louis był zachwycony. Cieszył się, jednak ja nie byłam taka szczęśliwa, bo myślałam, że przynajmniej teraz mogę bez problemu zacząć naukę na jakiejś uczelni. Louis jednak zapewnił mnie, że ze wszystkim sobie poradzimy. Po powrocie do domu szybko zadzwoniłam do Nicole.
-Halo ? Nicole ?
-Tak. Hej. Co tam u was słychać ?
-A wszystko dobrze. Lepiej powiedz co u was ?
-Świetnie. Odpoczywamy. Wreszcie czujemy się jak prawdziwa rodzina. Teraz sobie spacerujemy po plaży.
-To widzę, że wszystko ok.
-Tak. Ale coś słyszę, że u was coś nie za dobrze.
-A wiesz…..
-No mów.
-Jestem znowu w ciąży.
-To świetnie. Czemu się nie cieszysz ?
-Bo myślałam, że będę mogła bez żadnego problemu iść na uczelnie. A tym razem będzie kolejne dziecko.
-Oj, przestań. Przecież wszyscy wam pomogą. Ja i Harry również. Nie ma się czym przejmować.
-Dzięki. A kiedy wracacie ?
-No już nie długo. Nie martw się jak tylko przylecę to do ciebie wpadnę.
-Dzięki. To do zobaczenia i miłego pobytu.
-Dzięki. Pozdrów Louisa i chłopców.
-Jasne. Zaraz przekaże pozdrowienia.
Zaraz po narodzinach drugiego dziecka Chel i Louisa tym razem dziewczynki odbyło się ich wesele. Kilka miesięcy po ślubie odbyły się chrzciny małej Amy.
TRZY LATA PÓŹNIEJ
Trzy lata później to ja urodziłam dziecko. Chłopczyka. Ja i Harry postanowiliśmy wreszcie poczuć się jak prawdziwi rodzice. Ja skończyłam studia i zostałam prawnikiem. Chłopcy jako zespół przystopowali troszkę i mieli więcej czasu dla siebie. Wszyscy się spotykaliśmy, rozmawialiśmy i prowadziliśmy normalne życie tak jak wcześniej. Zayn też poznał dziewczynę z którą miał pewne plany na przyszłość.
KILKA LAT PÓŹNIEJ
Mam już 34 lata. Harry 35, Chelsea 33, Louis 38 a reszta 36. Chłopcy skończyli już ze śpiewaniem, ja i Chelsea miałyśmy już zawody i prace. Miałam już dwoje dzieci: 16-letnią córkę Darcy i 8-letniego synka Nicka. Tworzyłam szczęśliwą rodzinę z Harrym. Byłam z nim po prostu szczęśliwa. Chelsea również miała dwójkę dzieci: 16-letniego syna Nialla i 13-letnią córkę Amy. Nasze dzieci przyjaźniły się ze sobą, szczególnie te starsze.
~Oczami Chelsey~
Przygotowywałam kolacje w kuchni.
-Mamo ! Mamo !- wołała Amy.
-Co się stało kochanie ?
-Niall całuje się z jakąś dziewczyną przed domem. I to chyba jest Darcy.
-Dobrze. Ale to jest jego prywatne życie. Nawet jeżeli się z kimś całuje. I pamiętaj nie można tak skarżyć.
-No dobrze. Ale żeby potem nie było, że nie mówiłam.
Następnego dnia postanowiłam pójść do sklepu. Poszłam na dział z magazynami. Niestety to co użalam minęło moje oczekiwania. Na okładce wszystkich znanych czasopism widniał mój syn całujący się z córką Nicole i Harrego. Kupiłam tą gazetę i postanowiłam pójść z tym do Nicole.
-O hej. Wejdź.
-Hej. Chciałam porozmawiać.
-A coś się stało ?
-W pewnym sensie.
-No dobrze to siadaj. Może coś do picia ?
-Nie dziękuje.
-No dobrze. Więc o co chodzi ?
-Widziałaś to ?- powiedziałam pokazując gazetę.
-Czy to nasze dzieci ?
-Tak. Całują się.
-No widzę. Nie da się ukryć.
-I co teraz z tym zrobimy ?
-Nie wiem. Porozmawiaj z Louisem, ja porozmawiam z Harrym a potem porozmawiamy z Niallem i Darcy.
-Dobrze. Jak załatwię już to z Louisem to do ciebie zadzwonię.
-Ok. To do zobaczenia.
~Oczami Nicole~
-Cześć. Już wróciłeś ?
-No a ile można być na zakupach.
-Słuchaj Darcy całowała się z Niallem.
-Przecież Niall ma 36 lat a ona dopiero 16.
-Ale nie z tym. Z Niallem od Louisa i Chel.
-Są razem ?
-No wygląda na to że tak. I jeszcze mają zdjęcie na pierwszych stronach gazet. Zobacz !
-No widać, że to coś poważnego.
-I co teraz zrobimy ?
-A co my możemy zrobić ? Nawet jeżeli zabronilibyśmy im się spotykać to i tak by się spotykali.
-To prawda. A ty co byś zrobił jakby twoi rodzice zabronili się spotykać z dziewczyną, którą kochasz ?
-Zrobiłbym wszystko aby się dalej z nią spotykać.
-Ale jeżeli on ją skrzywdzi albo na odwrót to co będzie między nami a Louisem i Chel ?
-Sądzę, że Niall i Darcy są dobrze wychowani i nigdy by tak nie postąpili.
-Masz rację. Teraz tylko trzeba porozmawiać z Darcy.
-Jutro z nią porozmawiamy.

~Oczami Chelsey~
-Louis, widziałeś kto jest na okładkach gazet ?
-Nie, a kto ?
-Twój syn.
-Jak to ? Pokaż.
-Zobacz.
-Spotyka się z Darcy ?
-Na to wygląda. Co teraz zrobimy ?
-A co my możemy zrobić ? I tak co byśmy nie powiedzieli będą się spotykać.
-O Niall ! Wróciłeś.
-Tak.
-Możemy porozmawiać ?-zapytał Louis.
-Jasne. A coś się stało ?
-Zobacz ! Jesteś na okładkach.
-Ale to nie ja !
-Nie kłam. Wiemy, że to ty.- powiedziałam.
-No dobra to ja. Ale co z tego ?
-Słuchaj po prostu powiedz, że spotykasz się z Darcy ?
-Tak spotykam.
-To dlaczego nam tego wcześniej nie powiedziałeś ?
-Bo na pewno zabronilibyście się mi z nią spotykać.
-A skąd wiesz ?
-Nie wiem.
-No właśnie. Jesteśmy szczęśliwi, że wam się układa.
-Naprawdę ?
-Tak. Ale następnym razem mów nam o wszystkim.
-Jasne. Dzięki. Kocham was.
-My ciebie też.

Darcy i Niall są ze sobą szczęśliwi. Nie długo będą obchodzić rocznicę swojego związku. Nicole i Harry są szczęśliwi jako małżeństwo i doskonale wywiązują się ze swoich obowiązków jako rodzice. Pomagają sobie nawzajem. Często urządzają sobie rodzinne wycieczki. Są wzorową rodziną. Chelsea i Louis również są rodziną, której nie ma się niczego do zarzucenia. Ich syn dobrze się uczy i pomaga w obowiązkach domowych.
[16:16:37] Dominika Dziewisz: Ich młodsza córka Amy również pomaga w domu. Tworzą razem wspaniałą rodzinę. Oczywiście oby dwie rodziny spotykają się co tydzień aby porozmawiać. Są świetnymi przyjaciółmi.
Zayn ożenił się i spodziewa się dziecka. Wyjechał do swojego rodzinnego miasta, gdzie zatrzymał się na stałe. Liam i Niall poszli w swoją stronę. Niall wyjechał do Irlandii aby być cały czas z rodziną a Liam postanowił zwiedzić cały świat u boku ukochanej osoby. Wszyscy prowadzą szczęśliwe życie. Każdy z nich znalazł miłość swojego życia. Każdy z nich nie spodziewał się, że przez jeden wyjazd zmieni się ich całe życie. Jednak życie pisze różne scenariusze. Piątka chłopaków, którzy osiągnęli bardzo wiele. Założyli zespół znany na całym świecie- teraz mają rodziny, kochające żony a przede wszystkim dzieci, które wniosły do ich życia coś pięknego. Dwie dziewczyny z Polski, przyjechały na wymianę do Anglii. Mające własne marzenia. Osiągnęły coś co praktycznie było niemożliwe. Jednak warto. Warto wierzyć, warto mieć marzenia. Dlatego nigdy nie mów nigdy.

THE END