Translate

czwartek, 25 lipca 2013

Chelsea i Nicole cz. IX

-Jasne. Tylko się przebierzemy.- powiedział z zadowoleniem Zayn.
Przebraliśmy się, po czym pojechaliśmy do klubu. Było tam trochę osób ale chyba o to właśnie chodzi. Wypijając po jednym drinku chłopcy porwali nas do tańca. Wtedy poczułam, że nadal jestem młodą dziewczyną, która chce się bawić. Zrozumiałam, że nie byłam jeszcze gotowa na dziecko. Ale czasu nie dało się cofnąć. Kochałam swojego małego synka. W końcu to on dawał mi szczęście. Bawiliśmy się tak dobre parę godzin. Każdy taniec popijaliśmy drinkiem. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 3 nad ranem. Chyba trochę przesadziliśmy, bo chłopacy już za bardzo się w ciągali w tą atmosferę. A Niall nawet zapalił papierosa z Zaynem. Nicole świetnie się bawiła ale też chyba zaczęła namawiać chłopców na powrót do domu. Ledwo wyszliśmy z klubu. Chłopcy byli pijani a my też nie byłyśmy za trzeźwe. Przez całą drogę strasznie się śmialiśmy a Zayn i Niall znów palili. W końcu doszłam do domu z Louisem. Ale nie zapowiadało się zbyt dobrze. Mój tata nie spał i czekał na nas w salonie. Niestety może by nas nie usłyszał gdyby nie Louis, który strasznie głośno krzyczał.
-A co to ma być ?- zapytał zdenerwowany tata.
-Nic. Louis idź do pokoju.
-Jak to nic. On jest kompletnie pijany.
-Nie przesadzaj.
-A ty ? Piłaś coś ?
-Nie.
-Kłamiesz. W takim razie chuchnij….. Piłaś.
-No i co z tego ? Chyba mam już 18 lat, które spędziłam w domu, bo opiekowałam się dzieckiem.
-No właśnie masz dziecko. A chodzisz po klubach i pijesz.
-A ty myślisz, że to jest takie proste. Ja jestem jeszcze młoda. Mam przed sobą całe życie a nie tylko nauka i dziecko.
-To po co robiłaś sobie to dziecko ?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. W tym momencie chciało mi się płakać więc pobiegłam do swojego pokoju.
W TYM SAMYM CZASIE
~Oczami Nicole~
Cały czas strasznie się śmiałam razem z Harrym. Otworzyliśmy drzwi od domu, gdzie czekali już na nas moi rodzice- strasznie zdenerwowani.
-A co wy robicie u nas w domu ? Chcieliście nas odwiedzić ?- zapytał Harry.
-Chcieliśmy przekazać wam wasze dziecko ale zobaczyliśmy, że was nie ma.- powiedziała moja mama.
-Może powiecie, gdzie byliśmy ? Było by miło.
-Nie ważne.- odpowiedziałam szybko.
-Piliście tak ?- zapytała mama.
-Ależ skąd. Skąd te podejrzenia ?- ze śmiechem mówił Harry. Po jego zachowaniu można było się domyślić, że coś pił.
-Jak wy się zachowujecie ? Macie dziecko a chodzicie na imprezy ?!
-Chciałam jakoś odreagować.
-Co odreagować ?!- krzyknął tata.
-A wy myślicie, że to tak fajnie mieć dziecko jeszcze się uczyć i prowadzić normalnie życie. Ja też chcę czasami gdzieś wyjść i poczuć, że jestem młoda.
Po tych słowach pobiegłam do pokoju, gdzie zaraz za mną przybiegł Harry. Od razu obydwoje poszliśmy spać.
DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ
~Oczami Nicole~
Darcy miała już pół roku. Trzeba było wreszcie pomyśleć o jakiś chrzcinach. Ze swojej strony wybrałam Chel, a Harry wybrał oczywiście Louisa. Miesiąc po uroczystości odbyły się chrzciny Nialla. Chelsea wybrała na chrzestną mnie a Louis wybrał Harrego. Wszyscy byli tym rozbawieni, że wymieniamy się tak rolami. W wrześniu obie razem z dziećmi pojechałyśmy do Polski pozałatwiać wszystkie sprawy dotyczące dzieci. Po tygodniu wróciłyśmy. Jako rodzice bardzo dobrze wywiązywaliśmy się z tych ról. Jakoś godziliśmy to z innymi obowiązkami. Czas tak szybko leciał, że już przyszły święta. Ja i Harry oraz moi rodzice zostaliśmy zaproszeni do rodziców Harrego na wigilię. Ja i Harry pojechaliśmy pokupować jakieś prezenty. Kolejnego dnia po centrach handlowych jeździłam z chłopakami aby im doradzać. Przyszedł dzień wigilii. Obładowani paczkami ruszyliśmy w rodzinne strony Hazzy.
~Oczami Chelsey~
Ja i Louis zostaliśmy wraz z moimi rodzicami również zaproszeni do jego rodziców do Doncoaster. Byłam właśnie w pokoju pakując ostanie paczki. Nagle do pokoju wszedł Louis.
- I co gotowa ?- zapytał.
-Gotowa.
-To co jedziemy ?
-Tak, tylko jeszcze musimy poczekać na moich rodziców.
-Ale oni już czekają na dole.
-Aha. No to w takim razie możemy już jechać.
Całe trzy dni świąt zleciały bardzo szybko i rodzinnie. Rodzinna Louisa była dla mnie bardzo miła i gościnna. Cieszyłam się, że to właśnie z nim tworzę rodzinę. Sylwester spędziłam z Louisem w naszym domu przed telewizorem.
~Oczami Nicole~
Siedziałam w pokoiku małej przy jej łóżeczku. Poczułam ciepłe ręce hardego, które obejmują mnie w talii.
-Mogę ?- zapytał, wskazując miejsce koło mnie.
-Pewnie. Nie musisz pytać.
-Moja mała…
-Zobacz ! To już rok odkąd się poznaliśmy, odkąd jesteśmy razem. To wszystko zaczęło się rok temu. A teraz siedzimy razem przy naszym dziecku.
-Kto by wcześniej pomyślał, że tak teraz będzie.
-I jeszcze jesteś moim narzeczonym.
-A ty moją narzeczoną.
-Kochasz mnie ?
-Nawet nie wiesz jak bardzo. A ty ?
-Ja ciebie też kocham. Po nad wszystko.
-Będziesz mnie zawsze kochał ?
-Oczywiście. Co to za pytanie ?
-Normalne. Chcę mieć pewność, że nigdy nie zakochasz się w innej dziewczynie.
-Ale ja już się zakochałem.-po tych słowach poczułam jakby ktoś odebrał mi cały świat.
-Zakochałem się w swojej to znaczy naszej córce. I to wy jesteście kobietami mojego życia. Nigdy nie przestane was kochać i nigdy was nie zostawię.- po tych słowach mocno i czule pocałowałam Harrego. Nie sądziłam, że mogę kiedykolwiek pokochać tak drugą osobę.
Wybiła północ. Nastał Nowy Rok. To było coś wspaniałego. W tej chwili poczułam się tak jak rok temu.
LUTY
W lutym obchodziliśmy urodziny Harrego(20) i roczek naszego małego słoneczka. Goście przyszli do nas do domu. Darcy podostawała piękne prezenty od swoich chrzestnych i nie tylko. Miesiąc później taką uroczystość urządzili Chel i Louis.
KWIECIEŃ
Siedziałam w domu. Szykowałam coś w kuchni. Do domu przyszedł Harry.
-Cześć kochanie.
-Cześć. Co tam słychać ?
-Słuchaj, chyba musimy porozmawiać.
-O co chodzi ?
-No bo dobrze wiesz jaki mam teraz napięty plan w związku z zespołem.
-No wiem. To chyba wiadomo, skoro jesteś gwiazdą.
-No nie ważne. Bo Paul nam dzisiaj powiedział, że za trzy dni rozpoczynamy trasę koncertową.
-Ale gdzie ?
-Po Europie.
-Zostawisz mnie z dzieckiem ?!
-Ale wiedziałaś, że tak będzie. W końcu gram w zespole.
-Tak wiedziałam. Ale myślałam, że odpuścicie sobie mając małe dzieci.
-Ale wiesz, że to nie moja wina.
-Mogłam zostać w Polsce i nie mówić ci o tej całej ciąży.
-Co ty wygadujesz ?!
-Wiesz co zostaw mnie ok. !- po tych słowach wybiegłam z domu. Usiadłam na ławce w parku. Łzy zalewały mi oczy.
-Mogę usiąść ?- usłyszałam po czym podniosłam głowę i zobaczyłam Nialla.
-Jasne. A tak właściwie co ty tu robisz ?
-Miałem iść do kumpli. Ale, czy ty płakałaś ?
-Nie.
-Przecież widzę. Co się stało ?
-Jedziecie w trasę, prawda ?
-Harry ci już powiedział ?
-Tak, powiedział. Czyli to prawda.
-Słuchaj wszyscy byli w szoku. Nikt się nie spodziewał teraz trasy.
-Ale czy akurat teraz on musi zostawić mnie i dziecko ?! Czemu akurat teraz ?!
-Wiem, że ci trudno. Ale nie tylko tobie. Harry też to mocno przeżył.
-Ale….
-Powinnaś z nim porozmawiać. Każdy to przeżywa. Myślisz, że jak to wyglądało między Louisem a Chel. Ona też mało co nie rozniosła domu. Ale trzeba się z tym pogodzić. Nim się obejrzysz to wrócimy.
-Dzięki za tą rozmowę.
-Nie ma sprawy. Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
-Wiem, ale naprawdę dziękuję.- powiedziałam po czym mocno przytuliłam się do Nialla.
-To chodź ! Odprowadzę cię do domu.
-Ok.
Niall odprowadził mnie do domu.
-Harry !- krzyknęłam. Jednak odpowiedziała mi cisza. Poszłam na górę. Był w pokoju małej. Trzymał ją na rękach podśpiewując coś pod nosem.
-Słuchaj Harry. Ja to wszystko przemyślałam. Wiem, że to twoja praca a ja wiążąc się z tobą byłam na to przygotowana. Przecież nie długo i tak się spotkamy i znów będziemy razem.
-Jesteś pewna ? Ja mogę zostać.
-Nie ! Będziesz miał więcej czasu dla przyjaciół. Oderwiesz się. W końcu nie mogłabym zabrać ciebie twoim fanką.
-Dziękuje. Kocham Cię. Nie martw się. Nim się obejrzysz już będziemy razem.-powiedział po czym mocno mnie przytulił.
Nadszedł dzień wyjazdu. Kiedy widziałam jak się pakuje, myślałam że pęknie mi serce. Razem z Chel odwiozłyśmy chłopców na lotnisku. Pożegnałyśmy się i wracałyśmy do domów. Zaprosiłam ją do siebie z Niallem. Po krótkiej chwili obydwoje byli już u mnie.
-Hej. Wejdź.
-Dzięki za zaproszenie. Nie wiem co bym zrobiła gdybym miała tak siedzieć sama w domu.
-No ja też nie. Chyba bym oszalała.
-Ale mamy jeszcze rodziców. Chociaż….
-Oni też mają swoje życie. Nie możemy im zaprzątać wszystkiego.
-Masz rację.
-Kawa, Herbata ?
-Kawa.
-Oczywiście. Już robię.
-A jak samopoczucie ?
-W miarę. A twoje ?
-Też tak sobie. Ciężko ale trzeba się jakoś z tym pogodzić. W końcu wiedziałyśmy co nas czeka.
-Też prawda. Proszę.- powiedziałam podając filiżankę kawy.
-Dzięki.
-A jak mały ?
-A wszystko dobrze. A twoja ?
-Też dobrze. Mają dopiero rok. Jejku jak ten czas szybko leci.
-No.
-A właśnie. Jak tam wybrałaś już kierunek ?
-Właśnie się zastanawiam. Ale już w przyszłym tygodniu jadę zawieźć papiery.
-To jak coś to ja pojadę z tobą.
-Jasne, nie ma sprawy.
-Słuchaj, pamiętasz jak miałyśmy po 13 lat i mówiłyśmy o swoich planach związanych z tatuażami.
-No pamiętam.
-No właśnie. A jesteśmy teraz w Londynie. Mamy okazje to spełnić.
-Masz rację. W końcu nic nie mamy do stracenia. Chłopcy w trasie. My mamy czas wolny.
-No to chodź.
Obie ruszyłyśmy oddać dzieci rodzicom i poszliśmy do najlepszego studia tatuaży w mieście.
-Dzień dobry.- obie przywitałyśmy się.
-Dzień dobry.- odpowiedział tatuażysta.
-My chciałyśmy zrobić sobie jakieś tatuaże.
-Ależ proszę bardzo. Tylko proszę o dowody osobiste.
Wręczyłyśmy dowody i zaczęłyśmy wybierać wzory tatuaży. Ja na samym początku pomyślałam, że chcę jakiś mały więc zrobiłam sobie małą koniczynkę na ręce. Byłam pierwsza. Bałam się ale w końcu jakoś się przełamałam. Bolało strasznie, chociaż tatuaż był mały. Chelsea poszła po mnie. Zrobiła sobie w tym samym miejscu co ja kluczyk. Zadowolone opuściłyśmy studio.
-I co ?- zapytałam.
-Fajnie. Ale bolało.
-No niestety musiało. Ale efekt niesamowity.
-Cieszę się, że to zrobiłyśmy.
-Ja też. Dobra chodź teraz gdzieś na drinka.
Po drinku odebrałyśmy dzieci i rozeszłyśmy się do swoich domów. Minął tydzień kiedy dostałam sms od Liama, żebym weszła na skypa razem z Chel. Oczywiście zadzwoniłam zaraz do niej i zaprosiłam do siebie. Weszłyśmy szybko na komputer.
-Wiesz o co może chodzić ?- zapytała Chel
-Właśnie nie. Boję się, co to może być.
-Ja też.
SKYPE
-Hej dziewczyny.- powiedział Liam.
-Hej Liam. Słuchaj o co chodzi z tą rozmową ?- zapytałam.
-Zaraz wszystkiego się dowiecie.
-A czemu ty nam tego teraz nie powiesz ?- zapytała Chelsea.
-Spokojnie. Już będziecie wszystko wiedzieć. A teraz was zostawiam.
Gdy Liam odszedł na ekranie ukazał się Louis i Harry.
-Cześć dziewczyny !- krzyknęli razem.
-Cześć !- odpowiedziałyśmy.
-Mamy dla was niespodziankę. – powiedział Louis.
-Jaką ?- zapytałam.

-Jak wiecie jesteśmy teraz w Los Angeles i będziemy tu przez dłuższy czas.- mówił Harry.  

wtorek, 23 lipca 2013

Chelsea i Nicole cz. VIII

Najbardziej ucieszył się Harry, że razem z Louisem będą ojcami w równoczesnym czasie. Wszyscy nam pogratulowali. Nadszedł jednak czas kiedy o wszystkim trzeba było powiedzieć Paulowi. Razem więc wszyscy odwiedziliśmy go w jego posiadłości.
-Cześć Paul !- krzyknęli razem chłopcy.
-Cześć. A co się stało, że mnie odwiedzacie ? I to jeszcze w towarzystwie tych pięknych pań.
-Mamy sprawę.- zaczął Zayn.
-Co się stało ?
-Dziewczyny są w ciąży.- powiedział Liam.
-Z kim ?
-Nicole ze mną a Chelsea z Louisem.- powiedział Harry.
-To gratuluje, ale też nie mieliście innego czasu na robienie sobie dzieci.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Myśleliśmy, że gorzej zareaguje na tę wiadomość jednak nie było tak źle. Jeszcze Paul na koniec rozmowy dodał.
-Ale pamiętajcie ! To, że będziecie mieć dzieci nie oznacza, że nadal będziecie ciężko pracować, chodzić na próby i jeździć w trasy. Zrozumiano ?
-Tak. !!!- odkrzyknęli wszyscy.
Po rozmowie wszyscy najpierw pojechaliśmy coś zjeść a następnie pojechaliśmy do domu.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ
Minęło już trochę czasu. Był ostatni dzień wakacji. Chcieliśmy je spędzić wszyscy wspólnie razem, jednak nie udało się to. Chłopcy musieli jechać do swoich rodzin. Oczywiście mam na myśli Liama, Zayna i Nialla. Chelsea z Louisem udali się do jego rodziców poinformować ich o dziecku. Ja i Harry postanowiliśmy szukać domu. Podczas szukania Harry pociągnął mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić. Zaprowadził mnie przed pewien dom. Był ładny. Weszliśmy do środka. Był duży i nowo wyposażony.
-A co to ?
-Nasz nowy dom.
-Jak to ?
-Przed chwilą go kupiłem.
-Ale mu jeszcze nie ustaliliśmy jaki kupujemy ? Podjąłeś tą decyzje sam ? Uważasz, że się nie znam ? I dokonam złego wyboru ?
-Nie, to nie tak. Ja po prostu chciałem…
-No co chciałeś ? Chciałeś kupić ten dom, który tobie odpowiada. Ja tu nie mam nic do powiedzenia tak ?
-Nie, po prostu…
-Dobra. Już skończ to.
-Ale czekaj.
Poszłam przed siebie. Nie rozumiałam dlaczego tak postąpił. Myślałam, że razem podejmiemy tą decyzję. Jednak od już wszystko podjął sam. Chodziłam tak ulicami do godziny 16.00. Wróciłam do domu. Poszłam do salony, jednak nikogo tam nie było. Na stole leżała kartka. Podniosłam ją i przeczytałam. Pisało na niej, że mam wyjść z domu i iść w stronę plaży, a po drodze będę spotykała inne podpowiedzi. Więc tak też zrobiłam. Wyszłam i ruszyłam w stronę plaży. Po drodze otrzymałam kilka podpowiedzi. Gdy doszłam już na plażę zobaczyłam kolejną kartkę na której pisało, że ma iść w kierunku gdzie prowadzą ślady. Nie wiedziałam jakie to mogą być ślady jednak po chwili zobaczyłam na pisaku idący pas róż. Z każdym krokiem zbierałam kolejne róże. Robiło się ciemno, a droga było długa. Nagle zobaczyłam światełka. Podeszłam bliżej. Zobaczyłam koc, koszyk a wokół tego pełno płatek róż i świeczek. Nagle poczułam ciepły oddech na karku. Odwróciłam się. Był to oczywiście Harry, który stał przede mną z bukietem róż.
-A co to mam być za szopka ? Myślisz, że kilkoma różami załatwisz sprawę ?
-Nie. Wcale tak nie myślę. Zorganizowałem to z innego powodu.
-No to niby jakiego ?
-Chcę udowodnić ci jak bardzo cię kocham. I, że zawsze jesteś i byłaś i będziesz dla mnie najważniejsza.
-To wszystko ?
-Nicole jesteś kobietą mojego życia. Nigdy nie spotkałem kogoś takiego jak ty. Chciałbym z tobą to znaczy z wami spędzić resztę swojego życia.- mówił Harry po czym nagle uklęknął.
-Nicole czy zostaniesz moją żoną ?
Wydawało się jakby cały świat stanął w miejscu. Byłam w szoku. Nie spodziewałam się tego .
-Oczywiście, że tak. – po tych słowach Harry włożył mi pierścionek na palec i oboje się pocałowaliśmy.
-Kocham Cię. – powiedziałam czule go całując.
-A ja kocham was.- odpowiedział Harry dotykając mojego brzucha.
Po tej romantyczniej kolacji na plaży razem z Harrym udaliśmy się do domu. Chcieliśmy iść już do naszego nowego domu, jednak nie było tam wszystkich rzeczy. Kolejne dni leciały bardzo szybko. Zaczął się już wrzesień.
~Oczami Chelsey~
Nadszedł wrzesień a to wiązało się z pójściem do szkoły. Byłam pozytywnie nastawiona to tego, chociaż bałam się, że potem będę musiała chodzić do szkoły z brzuchem. Ale do tego miałam jeszcze trochę czasu. A z resztą był to mój najważniejszy rok, bo zdawałam maturę. Był pierwszy miesiąc szkoły, który minął w mgnieniu oka. Wszystko było jak najlepiej.
~Oczami Nicole~
Czas na studia. Już październik więc trzeba się znowu uczyć. Wybrałam się na kierunek: prawo. Wszyscy byli zdziwieni moim wyborem no ale cóż. Zapisałam się do najbliższej uczelni, aby mieć blisko w razie jakby się coś działo. Byłam już w piątym miesiącu i zaczął pojawiać się brzuch. Zaczęło mnie zastanawiać czy paparazzi nie będzie się czegoś doszukiwało ale wiedziałam, że prędzej czy później wszystko się wyda. Musiałam udać się do ginekologa na badania. Harry chciał pójść ze mną. Poszliśmy więc razem. Weszliśmy do gabinetu.
-Dzień dobry.- przywitaliśmy się.
-Dzień dobry. Proszę siadać. Widzę, że mamy tutaj młodych rodziców.
-Tak.- odpowiedziałam.
-Dobrze. No więc zapraszam panią na kozetkę.
Położyłam się na kozetce podciągając bluzkę tak aby było widać brzuch.
-Dobrze, to teraz zrobimy USG.- poinformował nas doktor.
Harry przez cały czas trzymał mnie za rękę. Czułam się przy nim naprawdę bezpiecznie.
-Proszę. Widzicie to ?
-Czy to nasze dziecko ?- zapytał zauroczony Harry.
-Tak. Proszę teraz jak biję jemu serce.
Ten dźwięk był niepowtarzalny. Wtedy czułam, że naprawdę boje w mnie drugie życie.
-Czy chcą państwo poznać płeć dziecka ?
-Chcemy ?-zapytałam Harrego.
-Chcemy. Chcę wiedzieć jaką płeć ma nasz skarb.
-Dobrze. A więc proszę zobaczyć. Wszystkie rysy wskazują, że jest to dziewczynka.
-Moja mała.-powiedział Harry zapatrzony w ekran.
Na koniec wizyty dostaliśmy zdjęcia z USG naszego dzidziusia. Jeszcze nigdy nie widziałam Harrego takiego szczęśliwego. Oczywiście tylko po wyjściu od lekarza rzuciło się na nas paparazzi robiąc zdjęcia. Następnego dnia już byliśmy na okładkach magazynów.
Kolejnego miesiąca to Chelsea miała wizytę u ginekologa. Wybrała się do niego oczywiście z Louisem. Nie przejmowaliśmy się już prasą ani fotoreporterami, bo i tak o wszystkim już wszyscy wiedzieli.
~Oczami Louisa~
Byłem taki szczęśliwy, że zobaczę swoje dziecko. I dowiem się jaką ma płeć. Weszliśmy do gabinetu.
-Dzień dobry.- przywitaliśmy się.
-Dzień dobry. Proszę siadać.
-Decydujące USG ?
-Tak.-odpowiedziała z uśmiechem na twarzy Chelsea.
-Dobrze a więc proszę aby położyła się pani na kozetce.
Chel zajęła swoje wyznaczone miejsce.
-Dobrze. To zaczynamy. Z dzieckiem jest wszystko w porządku.
-Czy to jest ?
-Tak to państwa dziecko. A teraz proszę posłuchać bicia serca.
Ten dźwięk był taki hipnotyzujący. Mógłbym go słuchać cały czas.
-Czy chcą państwo znać płeć ?
-Oczywiście.- odpowiedziałem szybko.
-Wygląda na to, że jest to zdrowy, silny chłopak.
W głowie miałem tylko słowa doktora. Będę miał syna. To było takie niesamowite. Niestety nie kiedy występowały drobne komplikacje ze stresu wywołanego maturą. Ale wszystko wracało do normy. Zbliżały się święta. Ja i Chel mieliśmy je spędzić z rodzicami. Chelsea zaprosiła swoich rodziców tutaj, ponieważ chciała, żeby to wszystko zobaczyli i mogli tu zostać aby być przy wnuczku.
~Oczami Nicole~
Ja te święta miałam spędzić w gronie najbliższych. Moi rodzice mieli przyjechać, żeby już zostać tu na stałe. Wigilia miała się odbywać u rodziców Harrego. Byłam już w 7 miesiącu ciąży. Powoli sobie nie radziłam
Było ciężko pogodzić to wszystko z nauką, mimo tego, że wszyscy na studiach mnie wspierali. Harry zajmował się wystrojem naszego nowego domu. A ja, ja cały czas poświęcałam nauce. Wielką pomoc otrzymywałam również od reszty chłopaków. Szczególnie Niall był bardzo opiekuńczy. Pomagał mi i to bardzo. Wreszcie nadeszła wigilia. Spędzona została w bardzo miłym gronie. Naszym prezentem dla rodziców było mieszkanie. Bardzo blisko nas aby mieli blisko. Louis jako prezent dla Chelsey kupił im wspólny dom zaraz nie daleko od naszego. Gdybyśmy się nie znali teraz zostalibyśmy sąsiadami. Sylwester również spędziliśmy razem. Chłopcy śpiewali, grali. Świetnie się razem bawiliśmy. Chłopcy wypili kilka piw. Niestety mi i Chel zostały tylko soczki. Przyszedł kolejny nowy rok. Nikt by się nie spodziewał, że czas aż tak szybko zleci. Rok temu związałam się z Harrym, a teraz oczekuje na nasze wspólne dziecko. Był styczeń i urodziny Zayna, które spędziliśmy bardzo skromnie bowiem ja i Chel byłyśmy w ciąży a on nie chciał robić jakieś hucznej imprezy, żeby nie robić nam przykrości. Oczywiście pozostałą cześć dni wolnych spędzałyśmy na nauce. Kiedy nadszedł luty obchodziliśmy urodziny Harrego. Również skromnie, ponieważ na luty wypadał termin mojego porodu. 3 dni po urodzinach Hazza do mnie przyszedł do pokoju w którym się uczyłam.
-Mogę wejść ?- zapytał.
-Jasne.
-Możemy porozmawiać.
-Tak. A coś się stało ?
-No, bo wiesz, że teraz są te promocje płyt i w ogóle.
-Tak. No ale o co chodzi ?
-No, bo ja właśnie z tego powodu muszę wyjechać.
-Na ile i gdzie ?
-Do Los Angeles na niecały miesiąc.
-Nie cały miesiąc. Kiedy ja mogę urodzić w każdej chwili ?
-Ale ja tu przylecę w razie czego.
-Ale mnie to nie obchodzi. Ty miałeś być przy porodzie. A teraz co odwalasz ?
-Kochanie ale…
-Jakie kochanie. ? Kiedy ja mam nie długo rodzić ty mi oznajmiasz, że wyjeżdżasz. Nie mogłeś wybrać innego terminu ?
-Ale dobrze wiesz, że to nie ode mnie zależy.
-Ale mnie to nie obchodzi. Mogłeś załatwić, żeby było inaczej.! Auuu !
-Co się stało ?
-Mam skurcze, bo się denerwuje. I to przez ciebie.
-Ale ja naprawdę nie chciałem, żeby tak wypadło.
-Ale to już nie jest ważne. Pokazałeś jak się w to wszystko angażujesz. ! Auuu!
-Ale ja naprawdę….
-Już temat skończony. Teraz sobie możesz jechać ! Auuuu.!
-Wszystko ok. ?
-Tak. Auuuuu !!!!!!!!!! Harry ja chyba rodzę.
-Dobrze to ja już dzwonię po karetkę.
Karetka szybko przewiozła mnie do szpitala. Od razu powiedzieli, że idziemy na salę. Harry był przy porodzie. Cały czas trzymał mnie za rękę. Po kilku minutach urodziłam zdrową córeczkę. Leżałam już na sali trzymając małą na rękach. Byłam bardzo zmęczona więc od razu zasnęłam. Jednak po dwóch godzinach się obudziłam. Powoli otwierałam powieki gdy usłyszałam głos Harrego. Śpiewał jej. To było urocze móc to słyszeć. Nagle usłyszałam jak mówi do niej moja kochana, małą Darcy. Zrozumiałam, że to imię jest wymarzone dla jego małego skarba. Reszta odwiedziła mnie i małą w szpitalu. Byli nią zauroczeni. Po trzech dniach wróciłyśmy do domu. No naszego nowego domu. Pokoik małej był uroczy. Harry cały swój wolny czas poświęcał na opiekowaniu się Darcy. Ja zaczęłam zdrowiej się odżywiać i chodziłam na siłownie aby zgubić zbędne kilogramy. W gazetach już pisało, że urodziłam i że Harry został ojcem. Miesiąc później z bólami brzucha do szpitala trafiła Chelsea.
~Oczami Chelsey~
Miałam straszne skurcze. Louis wezwał karetkę, która zawiozła mnie do szpitala. Rodziłam. Nie trwało to zbyt długo. Najważniejsze było, że Louis był cały czas przy mnie wspierając mnie z całych sił. Urodziłam zdrowego chłopaka. Byłam szczęśliwa, że już po wszystkim. Po kilku dniach wróciłam do naszego nowego domu. Również zapisałam się na siłownię gdzie chodziłam razem z Nicole. To Louis najwięcej czasu poświęcał małemu, ponieważ ja już niedługo miałam pisać maturę. Nasz mały Niall -tak daliśmy mu na imię, miał już 3 miesiące. Rósł tak szybko. Jednak ja w tym miesiącu pisałam maturę. Byłam cała w stresie. Jednak udało się zdałam.
-Zdałam !!!!
-To super !- krzyknęli wszyscy.
-Świetnie.- powiedziała Nicole.
-No to trzeba to jakoś uczcić.- zaproponował Zayn.
-Ale nie da rady.- powiedziała ze smutną miną Nicole.
-Dlaczego ?- zapytał Niall.
-Przecież mamy dzieci.- odpowiedziałam również smutna.
-No to w takim razie wypijemy po kieliszku szampana.- Harry.
-Świetny pomysł.-powiedział Liam.
Cały czas widziałam smutne miny chłopców ale także Nicole. Brakowało nam zabawy, wspólnych spotkań. Cały swój czas poświęcałyśmy albo nauce albo dzieciom. Wykańczało nas już to. Nagle zobaczyłam, że zrezygnowana Nicole siada na sofie i płacze. Podeszłam do niej.
-Co się stało ?
-Mam już tego dość. Jak nie nauka to dziecko. Ja już nie mam na to wszystko siły.
-Ja też. Nie myślałam, że to będzie takie trudne.
-A po za tym odbieramy to też chłopakom a ja tego nie chcę.
-Ja też.
-Wiesz co. Mam to wszystko gdzieś. Chcę iść na imprezę, zabawić się. Chcę zapomnieć o tej smutnej, szarej codzienności.
-Właśnie. W końcu jesteśmy młode. Mamy całe życie przed sobą.
-Chłopaki.- krzyknęła Nicole.
-Co się stało ?- zapytał Louis.
-To idziemy na tą imprezę ?- zapytałam.
-Ale jak to ?-zapytał zdziwiony Harry.
-No normalnie.- powiedziała Nicole.

-Trzeba w końcu jakoś uczcić mój sukces.- powiedziałam.  

poniedziałek, 22 lipca 2013

Chelsea i Nicole cz. VII

Wszyscy i tak już wiedzieli o mojej ciąży. Cieszyli się razem z nami. Jednak martwiło mnie to, że o wszystkim trzeba powiedzieć Paulowi. Wiedziałam, że nie będzie tym zachwycony ale nie mogłam już na to nic poradzić. Postanowiliśmy z Harrym, że powiemy mu o tym w następny weekend. Po tych całych zdarzeniach zapomniałam o Chel. W końcu była to moja przyjaciółka a ja zachowałam się tak egoistycznie. Poszłam do jej pokoju.
~Oczami Chelsey~
Ktoś zapukał do drzwi. Po chwili ujrzałam za nimi Nicole.
-Wejdź.- powiedziałam.
-Dzięki.- powiedziała siadając koło mnie.- Chciałam cię bardzo przeprosić. Przez to wszystko zapomniałam, że mam ciebie. Przejmowałam się tylko tobą. Zachowałam się jak ostatnia egoistka. Zapomniałam, że cały czas jest przy mnie najlepsza przyjaciółka. Przepraszam.
-Nie ma sprawy. Ważne, że przyszłaś.- powiedziałam po czym przytuliłyśmy się.
-Mogę ci to jakoś wynagrodzić ?- zapytała.
-No nie wiem.
-Wiem ! Chodź jedziemy na zakupy. Takie wielkie.
-Świetny pomysł !
Zaraz ubrałyśmy się i pojechałyśmy do największych galerii handlowych.
~`Oczami Nicole~`
Chodziłyśmy po wielu sklepach. Już nie mogłyśmy utrzymywać toreb w rękach. Nagle zobaczyłam, że Chel robi się cała blada. Opuściła wszystkie torby i oparła się o poręcz.
-Wszystko ok. ? Nie wyglądasz za dobrze.- zapytałam trochę podenerwowana.
-Nie, wszystko ok. To po prostu z przemęczenia.
-Przemęczenie, przemęczeniem ale lepiej jakbyś poszła do lekarza. A teraz idziemy do domu.
Szybko zadzwoniłam po taksówkę. Pojechałyśmy do domu. Ledwo co weszłyśmy do domu, Chelsea już pobiegła do toalety wymiotować. Martwiłam się o nią, więc jak najszybciej zadzwoniłam do lekarza żeby ustalić najszybszą datę badania. Okazało się, że lekarz może przyjąć pac jętkę w każdej chwili. Poszłam na górę po Chel po czym obie pojechałyśmy do lekarza. Będąc już na miejscu musiałyśmy czekać w kolejce. Wreszcie przyszła pora na Chel. Lekarz powiedział, że mam poczekać na zewnątrz a do środka mnie zaprosi kiedy już ją zbada.
~`Oczami Chel~`
Bałam się wejść do środka chociaż wiedziałam, że nic mi nie jest.
-Dobry wieczór.
-Dobry wieczór. Proszę siadać.-odpowiedział lekarz, którym była kobieta.
-No więc co się dzieje, że pani mnie tutaj odwiedza ?
-Od pewnego czasu jestem słaba. Myślałam, że to tylko z przemęczenia gdyby nie to lekkie zasłabnięcie na zakupach.
-Czyli zasłabła pani ?
-Tak. Ale to było tylko takie lekkie zasłabnięcia, bo byłam wszystkiego świadoma. Ale potem po powrocie do domu zaczęłam wymiotować.
-Dobrze. Nie będzie pani musiała się dzisiaj rozbierać do badania bo jak na razie to jest ono zbędne. Teraz zaproszę panią do następnego gabinetu. Będziemy musieli zrobić badania. Trzeba sprawdzić poziom pani krwi w organizmie i inne. Więc zapraszam.
Przeszłyśmy do drugiego gabinetu.
-Proszę usiąść tutaj.- powiedziała po czym wskazała krzesło.
-Dobrze.
-Mam teraz tylko jeszcze jedno pytanie. Ile ma pani lat ?
-17.
-Dobrze. Dziękuję. Teraz przejdziemy do badań.
Wszystko trwało nie całe 10 minut, ponieważ wszystko odbywało się za pomocą igły.
-Dobrze. Proszę się jutro zgłosić gdzieś tak przed 12.00.
-Oczywiście. Dziękuję i dowidzenia.
-Dowidzenia.
Po wyjściu z gabinetu wszystko powiedziałam Nicole, która strasznie się o mnie martwiła. Kiedy wróciłyśmy do domu wszyscy pytali co się stało. Jednak wszystkim odpowiadałyśmy, że wszystko jest ok.
Kolejnego dnia wstałam rano. Wszyscy siedzieli już przy stole.
-Hej.- przywitałam się ze wszystkimi.
-Hej.- odpowiedzieli chórkiem.
-Co dobrego jecie ?-zapytałam.
-To co zwykle.-odpowiedział Niall.
-No właśnie widać.
-Dziewczyny my mamy dzisiaj próby. Mam nadzieje, że się nie pogniewacie.- powiedział Harry całując Nicole.
-Nie no co wy.- odpowiedziałam popijając sok.
-Ja i Chel mamy już świetnie zaplanowany czas.- powiedziała Nicole z uśmiechem.
-To znaczy jak ?- zapytał Louis.
-A co cię to tak interesuje ?- zapytałam.
-W końcu jesteś moją dziewczyną a to chyba do czegoś zobowiązuje.
-Ale nie do wszystkiego.- powiedziałam po czym się pocałowaliśmy.
Chłopcy wyszli na próbę a ja poszłam się ogarnąć do pokoju. Po nie całych 30 minutach zeszłam do salonu gdzie czekała już gotowa Nicole. Pojechałyśmy do lekarza. Miałam szczęście bo nikogo nie było i byłam pierwsza.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.
-Ja w sprawie tych wyników, które wczoraj robiłam.
-A tak pamiętam. Proszę siadać.
-I co jak wyszły wyniki ?
-Najbardziej nie pokoi mnie pani niska hemoglobina.
-Ale przecież to nic strasznego, prawda ?
-Oczywiście ale wszystkie pani wyniki są poniżej granicy.
-Pani doktor, więc co teraz ?
-Wysłałabym panią jeszcze do ginekologa.
-Do ginekologa ? A po co ?
-Takie zaniżone wyniku mogą powodować również sprawy kobiece.
-Aha. Rozumiem.
-Więc proszę aby przeszła pani do gabinetu 112.
-Dobrze dziękuję.
Przeszłam do gabinetu 112. Razem ze mną szła Nicole. Cały czas siedziała przed gabinetem. Zapukałam po czym weszłam do środka.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry.- powiedział doktor ale tym razem był to facet.
-Ja przychodzę tutaj od pani doktor z gabinetu 56 w związku z tymi wynikami.
-A tak. Pani doktor mnie już poinformowała. Proszę więc siadać.
-Proszę przejść do przebieralni i przygotować się do badania. Tylko jeszcze przed tym poproszę o pani wiek.
-17 lat.
-Ojej. To jesteś młoda. Oczywiście jeżeli pozwolisz, że będę mówił ci na ty.
-Oczywiście.
-Dobrze wiek już mamy teraz drugie najważniejsze pytanie. Czy współżyłaś już kiedyś ?
-Tak.- powiedziałam trochę skrępowana.
-Dobrze. Teraz możesz już iść się przebrać.
Po krótkiej chwili wróciłam. Lekarz kazał mi usiąść na krześle, którego sam widok przyprawiał mnie o mdłości.
-Dobrze. A teraz zrobimy USG.
USG trwało trochę dłużej niż badanie. Bałam się jego milczeniem. Niestety nie umiałam nic odczytać z ekranu. Bałam się, że coś tam wykrył, że jestem chora. Miałam najgorsze myśli.
-Panie doktorze, czy ja tam coś mam ? Czy ja jestem chora ? Proszę powiedzieć.
-Proszę się nie martwić, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Proszę iść się ubrać.
Ubrałam się i wróciłam na miejsce.
-Już wiem z czego mogą wynikać pani niskie wyniki.
-Z czego ? Czy ja coś mam ?
-Ma pani. Ale nie jest to groźne.
-Więc co to jest ?
-Nosi pani w sobie drugie życie.
-Co ?
-To znaczy, że jest pani w ciąży.
-Naprawdę ?
-Tak. I to tylko dla tego tak szybko zmieniły się pani wyniki. Proszę tylko teraz się oszczędzać i więcej odpoczywać.
-Dobrze. Dziękuje.
~Oczami Nicole~`
Nagle z gabinetu wyszła Chelsea. Wybiegła na zewnątrz. Szybko pobiegłam za nią. Padał deszcz, a ona stała na środku cała mokra.
-Co się stało ? Czy coś nie tak ?
-Jestem w ciąży.- powiedziała płacząc.
-Naprawdę ?-pytałam z niedowierzaniem.
-Tak.
-To świetnie.
-Nie ! I co teraz będzie ? Obciążę tylko Louisa, bo nawet nie mam zdanej matury.
-Jeszcze zdążysz zdać.
-Ale….
-Ja też na początku nie chciałam tego dziecka, tego wszystkiego chciałam od wszystkiego uciec. Ale teraz zrozumiałam, że noszę w sobie cząstkę mnie. I nie mogę jej zabić.
-Tak myślisz ?
-Ja nie myślę, ja to wiem. A teraz choć, bo coraz bardziej pada.
Razem wróciłyśmy do domu. Ja od razu poszłam do łóżka, bo byłam strasznie zmęczona.
~`Oczami Chelsey~`
Gdy tylko się przebrałam poszłam do pokoju Louisa.
-Hej. Nie przeszkadzam ?
-Hej. Przecież ty nigdy nie przeszkadzasz.
-Chciałam porozmawiać.
-Jasne. Siadaj.
Po tych słowach usiadłam na jego łóżku.
-Chciałam porozmawiać o nas.
-Czy coś się stało ?
-Chcę wiedzieć czy ty mnie naprawdę kochasz ?
-Oczywiście, że tak. Chyba nie sądziłaś, że mogłoby być inaczej.
-A gdybym ci powiedziała, że noszę w sobie cząstkę nas.
-Co to znaczy ?
-Będziesz tatą.- powiedziałam bojąc się jego reakcji. Jednak on wstał i wziął mnie na ręce. Zaczął krzyczeć.
-Tak !!!! Będę tatą !!!!!!!
Krzyczał tak na cały dom. Wszyscy zlecieli się do jego pokoju.
-Co się stało ?- zapytał Liam.

-Będę tatą !

sobota, 20 lipca 2013

Chelsea i Nicole cz. VI

Dziś trochę dłuższa cześć niż zwykle ;D

Harry zawiózł mnie jeszcze do dwóch uniwersytetów abym mogła złożyć papiery. Po załatwionych sprawach wróciliśmy do domu. Wszyscy czekali z niecierpliwością.
-I co ? – zapytał zdenerwowany Niall.
-Zdałam !- krzyknęłam po czym wszyscy mnie przytulili.
-Wiedziałem, że ci się uda.- mówił Liam.
-Dałaś radę mimo tego wielkiego stresu.- powiedział zadowolony Zayn.
-No to znaczy, że teraz będziesz studentką.- powiedział z wielkim uśmiechem Louis.
-No a jakże.- odpowiedziałam z zadowoleniem.
Zostawiając wszystkich w salonie pobiegłam szybko zadzwonić do rodziców.
‘’Mama: Halo ?
Ja: Cześć mamo. Nie przeszkadzam.
M: Ty przecież nigdy nie przeszkadzasz.
J: Mamo mam dla ciebie pewną wiadomość.
M:Jaką ?
J:Zdałam maturę !
M: Naprawdę ? Jestem z ciebie taka dumna kochanie.
J: Ja też jestem dumna. A jest może koło ciebie tata ?
M:Niestety nie. Jest w pracy ale jak tylko wróci to wszystko mu przekaże i powiem żeby do ciebie zadzwonił.
J:Dziękuje.
M:Kiedy przyjedziesz do nas ?
J: Nie wiem. Jak będę miała przyjechać to zadzwonię. A teraz muszę kończyć.
M: Dobrze to pa córeczko. ‘’
Do pokoju wszedł Harry.
-Mogę ?
-No pewnie, że tak.
-Jestem z ciebie taki dumny.- powiedział obejmując mnie w pasie.
-Ja też jestem dumna i szczęśliwa.
-Wiedziałem, że sobie poradzisz.
-Ja niestety nie. Potrzebuje większej wiary w siebie.
-No właśnie. Słusznie.
-Kocham cię Harry.
-Ja ciebie też słońce.- po tych słowach utonęliśmy w głębokim pocałunku.
Kolejne dni leciały jak szalone. Wszyscy się cieszyli z nadchodzących wakacji.
-Już nie długo wakacje.- mówiła Chelsea.
-No już niedługo wakacje i moje urodziny.- odpowiadałam zapatrzona w komputer.
-Ciekawe co chłopcy zorganizują na twoje urodziny ?
-Aż boję się o tym pomyśleć.
Był już 20 czerwca za dwa dni były moje urodziny. Ja i Chel siedziałyśmy w salonie oglądając film, gdy nagle do pokoju przybiegli chłopcy.
-Coś się stało ?- zapytałam zdziwiona.
-Niespodzianka !- krzyknęli razem.
-Ale jaka ?- zapytała Chelsea.
-Twoje urodziny są już za dwa dni prawda ?- powiedział zdyszany Niall.
-No tak. – odpowiedziałam.
-No właśnie.- powiedział Louis.
-Postanowiliśmy, że skoro kończysz 18 lat to powinnaś je zapamiętać do końca życia.- powiedział Zayn.
-No i co to ma do rzeczy ?
-To ma, że urządzimy ci imprezę urodzinową na plaży na Ibizie.- powiedział Harry.
-Najbardziej imprezowa wyspa. – powiedział Liam.
-Wy chyba żartujecie ?- zapytałam zdziwiona.
-Nie. – powiedział Niall.
-Ale czad !- krzyknęła Chel.
-A kiedy tam lecimy ?- zapytałam.
-No w zasadzie to jutro mamy samolot o 15.00.- powiedział Harry.
-Ok.- odpowiedziałam.
-To spokojnie zdążymy się spakować.- powiedziała Chelsea.
-Dzięki wam chłopaki.- powiedziałam po czym przytuliłam mocno chłopków.
Było godzina 12.00 następnego dnia. Byłam w trakcie pakowania tak samo jak Chelsea i chłopcy. O 13.00 wyjechaliśmy z pod domu. O 13.30 byliśmy już na lotnisku. Po odprawie wsiedliśmy do samolotu. Był to prywatny samolot chłopców. Było w nim naprawdę dużo miejsca. Po wejściu do samolotu zaczęły się kłótnie o to gdzie kto ma usiąść.
-Ja zajmuję miejsce koło Chel. I nie ma innej opcji.- powiedział Louis, więc nikt już nie chciał się z nim kłócić.
-Ja w takim razie skoro Louis mnie zostawia zajmuję miejsce koło mojej ukochanej.- poinformował Harry.
-Ej ! To nie fair. Ja chciałem usiąść koło Nicole.- powiedział rozczarowany Niall.
-Trzeba było wcześniej mówić. Teraz już nie ma odwrotu.- powiedział poważnie Harry.
Niall oczywiście nie chciał odpuścić, więc żeby zrobić na złość usiadł na kolana Harremu.
-A co ty wyprawiasz ?
-Siedzę.
-To widzę, ale czemu na moich kolanach.?
-Bo chciałem siedzieć koło Nicole.
-Ale to moja dziewczyna.
-No i co z tego ? A moja przyjaciółka.
-I co ja mam z tobą zrobić.
-Nie wiem.- odpowiedział Niall z uśmiechem na twarzy.
Problem po chwili został rozwiązany ponieważ miejsca było na tyle dużo, że Harry się troszkę przesunął i zrobił miejsce dla Nialla. Po kilku godzinach byliśmy na miejscu. To znaczy na lotnisku. Droga z lotniska do hotelu też nie zajęła nam długo. Gdy poszliśmy do swoich pokoi od razu się przebraliśmy i pobiegliśmy na plażę. Na plaży było już wszystko przygotowane. Cała plaża była oświetlona i wyglądała cudownie. Wszyscy złożyli mi życzenia i kazali po raz pierwszy legalnie napić się alkoholu. Wypełniłam zadanie, po czym wszyscy zaczęliśmy tańczyć. Wszyscy bawili się świetnie. Impreza na plaży to było to. Wszyscy pili przepyszne drinki przygotowywane przez pewną murzynkę. Przyjęcie coraz bardzo się rozkręcało. Tańczyli osobna i wszyscy razem oraz w kółku i co jakiś czas wywoływaliśmy kogoś na środek. Najczęściej byłam to jednak ja i Chelsea. Ale ona też się świetnie bawiła. Gdy emocje trochę opadły podeszłam do baru aby się czegoś napić. Po chwili podszedł do mnie Harry, który wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę morza. Objął mnie i wręczył mi małe pudełeczko.
-A co to takiego ?- zapytałam.
-Ja jako jedyny jeszcze nie wręczyłem ci prezentu.
Otworzyłam pudełeczko. Ujrzałam tam piękny naszyjnik. Podobny do tego który ja mu wręczyłam. Wyciągnęłam go i odwróciłam. Również widniał na nim napis: Kocham Cię Twój Harry…
-Dziękuję. Bardzo dziękuje.
-Daj założę ci.
-A ty masz swój cały czas ?
-Oczywiście, że tak jak mógłbym nie mieć skoro tak bardzo cię kocham.
-Ja ciebie też kocham. Oddałbym dla ciebie wszystko.
-Ja mógłbym się dla ciebie nawet zabić.
Pocałowaliśmy się. Chyba po raz pierwszy tak mocno kochałam drugą osobę. Nie wiedziałam, że miłość potrafi być taka silna. Po namiętnym pocałunku wzięłam Harrego za rękę i opuściłam z nim plażę, pozostawiając na niej całą resztę, która się świetnie bawiła. Doszliśmy do hotelu.
-Doszliśmy aż tutaj.- powiedziałam.
-No ale co będziemy teraz robić ?- zapytał Harry.
-Nie wiem. Jak na razie to tylko stoimy.
-Ale to się może zaraz zmienić.- Harry przycisnął mnie do ściany i zaczął całować.
-Co ty wyprawiasz wariacie ?!
-Właściwie to nie wiem. Masz racje to nie na miejscu.- powiedział po czym łapiąc mnie za rękę zabrał do hotelu.
-Dobry wieczór.- powiedział Harry do recepcjonistki.
-Dobry wieczór. Czy mogę w czymś pomóc ?
-Prosiłbym pokój.
-Dwu-osobowy, tak ?
-Tak jak najbardziej.
-Dobrze proszę o to kluczę. A tutaj jeszcze proszę podpis.
-Dobrze. Dziękujemy bardzo.
Harry szybko pobiegł otworzyć pokój. Zamknął drzwi od środka.
-A co to ma być ? Jakieś porwanie ?
-Powiedzmy.- powiedział Harry łapiąc mnie na ręce.
Po chwili byliśmy na łóżku.
-Jeżeli nie chcesz, nie musimy tego robić.
-Przecież już to robiliśmy razem.
-Ale wiesz może teraz jest inaczej i nie chcesz.
-W końcu mam 18 lat. Dzisiaj są moje urodziny więc można zaszaleć.- powiedziałam po czym zaczęliśmy się całować.
W TYM SAMYM CZASIE NA PLAŻY
~`Oczami Chelsey~`
Po chwili spostrzegłam, że na plaży nie ma ani Nicole ani Harrego. Postanowiłam powiedzieć to Louisowi.
-Louis ! Nie ma Nicole ani Harrego.
-Pewnie poszli na jakiś romantyczny spacer. W końcu dzisiaj jest jej dzień.
-My też powinniśmy się już zbierać.- powiedział Liam.
Wszyscy więc ruszyliśmy do hotelu. Pożegnałam się z chłopakami, którzy mieli pokoje obok. Po otworzeniu drzwi od pokoju zobaczyłam, że nikogo w nim nie ma. Oczywiście miałam na myśli Nicole. Ale postanowiłam o tym nie myśleć gdzie jest teraz, w końcu to były jej urodziny. Następnego dnia obudziłam się rano i usłyszałam szum wody dochodzący z łazienki. Gdy tylko pościeliłam łóżko z łazienki wyszła Nicole owinięta samym ręcznikiem.
-O hej ! Już wstałaś. Mam nadzieje, że cię nie obudziłam.
-Nie nie obudziłaś. A gdzie ty byłaś całą noc ? Nie było cię już na plaży.
-A wiesz byłam na spacerze.
-Całą noc ? Z resztą Harrego też nie było.
-Oj no dobra ! Powiem. Tą noc spędziłam z nim. Wystarczy ?
-Spędziłaś noc z Harrym ?!
-No tak. Chyba mi wolno.
-No wolno, wolno ale…
-Ale co ?! Czy już z nim wcześniej sypiałam. Tak sypiałam.
-Ok. Już się tak nie denerwuj.
-Sorki. Ale nie lubię jak ktoś zadaje tyle pytań.
-Spoko. Już o nic nie będę pytać.
Na Ibizie zostaliśmy jeszcze do połowy lipca. Potem ja jak zarówno Nicole myślałyśmy, że już wracamy do Londynu jednak się myliłyśmy. Chłopcy zabrali nas jeszcze do Wenecji do Włoch. Było tam bardzo gorąco. Przynajmniej po wyjściu z samolotu. Spędziliśmy tam bardzo mile czas wszyscy razem. Po opalaliśmy się trochę na plaży i też trochę pozwiedzaliśmy. Na początku sierpnia wróciliśmy do Londynu. Zaraz po powrocie trzeba było coś kupić do jedzenia, bo lodówka była pusta. Ja zaproponowałam, że ogarnę trochę dom a oni niech jadą do sklepu. Gdy sprzątałam salon nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Okazało się, że to Eleonor-była dziewczyna Louisa.
-Gdzie jest Louis ?!- zapytała zdenerwowana.
-Na zakupach. A można wiedzieć po co go szukasz ?
-To sprawa między nim a mną. Chociaż ty chyba też powinnaś o ty wiedzieć.
-Ale o czym ?
-Proszę zobacz.- powiedziała dając mi jakieś kartki.
-A co to jest ?
-Zdjęcia USG. Trzymasz właśnie zdjęcia dziecka mojego jak i twojego obecnego chłopaka.
-To nie możliwe. Przecież on jest teraz ze mną, więc jakim cudem ma mieć teraz z tobą dziecko ?!
-No widzisz jednak tak można. Jesteś jeszcze młodziutka więc wszystko przed tobą. Ja już lepiej pójdę. A jeszcze jedno mogłabyś przekazać do Louisowi. Dzięki.
Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. W jednej chwili wszystko się zawaliło. Całe moje szczęście. Mój chłopak będzie miał dziecko. To było niemożliwe. Nie mogłam powstrzymać łez. Ale musiałam pokazać potem przed Louisie, że jestem twarda. Po kilku minutach wszyscy wrócili. Ja w tym czasie wycierałam kurze na szafce w salonie. Wszyscy udali się do kuchni rozpakować zakupy. Wszyscy oprócz Louisa. Podszedł do mnie, objął mnie w pasie i chciał pocałować jednak ja mu na to nie pozwoliłam.
-Coś się stało ?
-Miałeś gościa.
-Tak ? A kogo ?
-A taka dziewczyna. Przekazała coś dla ciebie.- powiedziałam dając mu zdjęcia USG, po czym pobiegłam do swojego pokoju.
~Oczami Louisa~`
Chel ?!- zawołałem biegnącą na górę ukochaną. Spojrzałem na zdjęcia. Byłem zdziwiony tym co na nich zobaczyłem. Domyśliłem się co to mogła być za dziewczyna. Nikt inny tylko Eleonor. Myślałem, że ją zabije. Nagle podszedł do mnie Harry.
-Coś się stało, stary ?
-Patrz.
-Stary będziesz ojcem ?
-Nie !
-To w takim razie kogo to jest ?
-Eleonor dała to Chel wmawiając jej przy tym że to moje dziecko.
-I co teraz zrobisz ?
-Pojadę do Eleonor i wszystko jej wygarnę. A przez ten czas będę mieszkać u rodziców. Bo wiem, że i tak jak bym chciał to wszystko wyjaśnić z Chel to ona mi nie będzie wierzyć. Więc wole jak to wszystko trochę ochłonie.
-Jasne nie ma sprawy. W razie czego wiesz możesz na nas liczyć.
-Pewnie. Dzięki stary. To ja zaraz będę jechał.
-Ok.
Spakowałem tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę domu rodziców.
~`Oczami Harrego~`
Wszystko wydawało się dziwne. Chelsea nie chciała przez pierwsze dni wychodzić ze swojego pokoju. Ale jednak z czasem schodziła na dół a nawet z nami rozmawiała. Wszyscy byli dziwnie niespokojni. Chyba bali się, że to naprawdę może być dziecko Louisa. Nicole też była dziwna. Ciągle zachowywała się inaczej, często zmieniała zdanie. Tak leciały kolejne dni. Pewnego ranka wstałem najwcześniej ze wszystkich. Poszedłem od razu do kuchni aby się czegoś napić. Jednak w kuchni był straszny bałagan postanowiłem postanowiłem posprzątać. Gdy wyrzucałem zbędne papiery w śmietniku zobaczyłem coś czego jeszcze nigdy nie widziałem w tym domu. Wyciągnąłem. Był to test ciążowy. Wynik był pozytywny. Ze schodów schodziła akurat Chelsea. Postanowiłem z nią to wyjaśnić.
-Chel !
-Coś się stało ?
-Czy ty ostatnio spałaś z Louisem ? Wiem przepraszam to dziwne pytanie. Ale zobacz.
-Test ciążowy ? Ale to nie mój. Nawet by mi do głowy nie przyszło żeby w takiej sytuacji spać z Louisem. Z resztą on i tak jest u rodziców.
-Więc kogo to test ?
-Nie wiem. Na pewno nie mój. Może idź pogadać o tym z Nicole. Może ona coś o tym wie.
-To dobry pomysł. – od razu poszedłem do jej pokoju. Otworzyłem drzwi, jednak nikogo tam nie było. Wszystko było posprzątane tak jakby od dawna tam nikt nie mieszkał. Jednak na łóżku zauważyłem czerwoną kopertę. Otworzyłem ją. Był w niej list. Pachniał jak ona. Postanowiłem go przeczytać.
‘’ Kochany Harry…
Przepraszam, ze musze ci to mówić w takiej formie ale inaczej bym nie potrafiła. Musze wyjechać ! Wiem ze to dla ciebie trudne ale dla mnie również. Chyba już więcej się nie spotkamy. To nie jest twoja wina lecz moja. To ja tutaj zawiniłam. Nasz związek musi się zakończyć. Może domyślisz się o co chodzi. Jeżeli powiedziałabym ci o tym to ta wiadomość odmieniłaby twoje życie na zawsze. Zniszczyłabym tylko ci życie - twoją karierę. Cała twoja praca, twój trud poszedł by na marne. Mój wyjazd zrobi dobrze wszystkim.
Zobaczysz ! Lepiej jak każdy z nas pójdzie w swoja stronę – twoja to kariera i muzyka. Nie potrafiłabym ci tego odebrać. Pamiętaj, że masz przy sobie chłopaków, którzy zawsze będę przy tobie. Wiem, ze to dla ciebie trudne ale dla mnie również jest to ciężkie. Kiedyś może ci to wszystko wytłumaczę. Ale teraz zostawiam cie pod opieka chłopców i Chelsey. Na pewno sobie poradzicie.
Twoja Nicole.

P.S. Nigdy o tobie nie zapomnę. Kocham Cie….. „

Nie mogłem uwierzyć w to co czytam. Straciłem osobę, którą tak bardzo kochałem. Moje łzy spływały na list od niej. Od ukochanej, która wyjechała. Płacząc cały czas trzymałem mocno wisiorek, który dostałem od niej. Nie wytrzymałem krzyknąłem tak aby mógł usłyszeć mnie cały świat. Chłopcy i Chel też to usłyszeli bo natychmiast przybiegli.
-Co się stało ?- zapytał Liam.
-Wyjechała. Na zawsze.-odpowiedziałem ledwo przełykając ślinę.
-Nicole ? Jak to ?- zapytał zdziwiony Zayn.
Nagle koło mnie usiadła Chel, obejmując mnie.
-To jej test, prawda ?- zapytała.
Pokiwałem tylko głową na tak.
-Jaki test ?- zapytał Niall.
-Ciążowy.- odpowiedziała za mnie Chelsea.
Nikt już nie odezwał się słowem. Wszyscy zamilkli. Całe trzy dni spędziłem jej pokoju. Nie wiedziałem gdzie może być. Przeglądałem nasze wspólne zdjęcia. Myślałem, że tam znajdę odpowiedź. Jednak nie było tak łatwo. Postanowiłem zejść na dół do kuchni. Schodząc po schodach usłyszałem kłótnie miedzy Louisem a Chel.
~Oczami Chelsey~`
-Myślisz, że ci uwierzę ?
-Wiesz do czego ona jest zdolna.
-Jednak te zdjęcia wyglądały poważnie !
-Ale to nie są jej zdjęcia. !
-To kogo ?!
-Jej koleżanki !
-Słuchaj, nie wciskaj mi takich kitów. Przespałeś się z nią !
-Nie !
-Udowodnisz mi to jakoś ?- nagle Louis podszedł do mnie i mocno pocałował. Odepchnęłam go i uderzyłam w twarz.
-Co ty wyprawiasz ?!
-Chciałaś żebym ci udowodnił.
-Tak. Ale udowodnił, że to nie jest twoje dziecko i że ona w ogóle nie jest w ciąży.
-Jak mam ci to udowodnić. ?
-Jeżeli mnie naprawdę kochasz to znajdziesz na to dowód.
-Ile mam czasu ?
-Tydzień !

~`Oczami Harrego`~`
Słowa Chelsey mi coś uświadomiły. Że jeżeli naprawdę się kogoś kocha zrobi się dla niego wszystko. Musiałem odnaleźć Nicole. To był mój cel. Nicole pochodziła z Polski gdzie mieszkali jej rodzice. Więc to na pewno do nich pojechała. Szybko przez Internet zamówiłem najbliższy lot do Polski. Szybko się spakowałem i pojechałem na lotnisko. Za około dwóch godzin byłem już w Polsce. Niestety nie znałem jej adresu a w dodatku nie znałem polskiego. Jeździłem gdzie tylko się da. Taksówka wysadziła mnie w małym miasteczku. Było nawet ładne. Szedłem powoli wąskimi uliczkami. Za wszelką cenę chciałem ją znaleźć. Nagle zobaczyłem idącą przede mną dziewczynę o długich brązowych lokach. Krzyknąłem do niej.
-Nicole !
Odwróciła się. Szybko do niej podbiegłem. Mocno ją przytulając.
-Co ty tutaj robisz ?
-Musiałem cię znaleźć. Nie mogłem, nie mogłem tak tego zostawić.
-Ale…
-Jesteś moim całym światem. Bez ciebie moje życie nie miało by sensu. Chcę być z tobą. Zawsze. Chcę z tobą wychować nasze dziecko.
-Czyli wiesz ?
-Tak, wiem. Chcę wziąć z tobą ślub, mieć wielkie wesele a potem wychowywać nasze dzieci a potem wnuki.
-Ale ja nie chcę niszczyć ci twojej kariery.
-Mogę być piosenkarzem nawet będąc mężem i ojcem. Jeżeli mi tylko na to pozwolisz.
-Masz cały czas naszyjnik ?
-Cały czas.
-Ja też go mam. Nie zapomniałam o tobie.
-To jak ?
-Kocham Cię.
-A ja kocham was.- powiedziałem tuląc moje dwa skarby. W objęciach poszliśmy do jej domu.
~`Oczami Nicole~`
Byłam szczęśliwa, że jestem w objęciach swojego ukochanego. Weszliśmy do mojego domu.
-Mamo ! Tato ! Chciałabym wam kogoś przedstawić.
-A kto to ?- zapytała mama.
-To Harry. Mój chłopak oraz ojciec dziecka.
-A więc to ty. – powiedział tata.
-Dzień dobry.- powiedział Harry po polsku, co bardzo mnie zdziwiło.
-Powiedziałeś dzień dobry po polsku ?
-Tak. Postanowiłem się nauczyć tego języka skoro to twój ojczysty język to i ja będę w nim mówić.
-Jesteś pewny ? Ten język jest trudny.
-Dla ciebie wszystko.
W Polsce zostałem jeszcze tylko 3 dni. Po czym wróciłam do Londynu.
~Oczami Nicole~`

Za równo ja jak i Harry postanowiliśmy kupić moim rodzicom mieszkanie aby mogli widywać swojego wnuczka lub wnuczkę. Jak również postanowiliśmy kupić sobie dom. Nasz wspólny aby wychowywać tam nasze dziecko. Ale to był najmniejszy problem.

piątek, 19 lipca 2013

Chelsea i Nicole cz. V

Zawsze marzyłem o takiej chwili kiedy mogę patrząc w oczy swojej ukochanej wyznać jej miłość.
-Kochasz mnie ?
-Bardzo. Mógłbym nawet zabić się dla ciebie.
-Ale ja nie chcę, żebyś odbierał sobie życie, bo wtedy nie moglibyśmy być razem.
-Czy to znaczy, że…. ?
-Tak. Ja też cię kocham. Nie chciałam wcześniej tego mówić, bo bałam się twojej reakcji i myślałam, że wszystko się przez to zniszczy.
-Czyli teraz jesteśmy oficjalnie parą ?
-Czy oficjalnie to nie wiem ale z miłości do siebie na pewno.
-Kocham cię Nicole. I nie chcę cię nigdy stracić.
-Ja też cię kocham Harry. Chciałabym być z tobą do końca.
-Kocham
-Cię.- dokończył Harry. Po czym nasze usta się spotkały. Na Big Benie wybiła godzina 00.00, zaczęły wystrzelać fajerwerki. Nadszedł Nowy Rok – Nowe Życie. Wszystko się zmieniło. Ale chyba na lepsze.
Od Nowego Roku spadło na nas wiele obowiązków. Chłopcy przygotowywali się do trasy koncertowej, i jej promowania. Chelsea miała dużo nauki w szkole, ja również, ponieważ przygotowywałam się do matury. Jednak znajdowaliśmy trochę czasu na wypady za miasto. Rodzice martwili się czy na pewno sobie tam radzimy jednak my uświadamialiśmy ich, że jak najbardziej. Zbliżały się urodziny Zayna. Wszyscy cieszyliśmy się na ten dzień. Zayn postanowił z okazji tego dnia urządzić imprezę. Zaprosił wszystkich swoich znajomych, kumpli no i oczywiście nas. Był 12 stycznia godzina 18.00. Goście zaczynali się schodzić. Gdy już wszyscy byli obecni, chłopcy wnieśli wielki tort z 20 na górze. Tak Zayn kończył 20 lat. Wszyscy złożyliśmy mu życzenia i obdarzyliśmy go wspaniałymi prezentami. Potem wszyscy tańczyli i ogólnie świetnie się bawili. Impreza skończyła się o 1 w nocy, bo jak wszyscy wiedzieliśmy Zayn lubiał dobrze się zabawić. Kolejnego dnia Zayn pojechał popołudniu do swoich rodziców aby też z nimi świętować swoje urodziny. Louis zabrał Chelsea na pyszny obiad do bardzo drogiej restauracji. Ja ten dzień miałam spędzić z Harrym, Niallem i Liamem. Wszyscy najpierw udaliśmy się do Nando’s a by coś zjeść. Potem udaliśmy się do galerii handlowej na małe zakupy a następnie z Louisem i Chel spotkaliśmy się wszyscy na lodowisku. Świetnie bawiliśmy się w swoim towarzystwie. Niestety czas był aby wracać do domu.
-To co idziemy do domu.- powiedział Liam, który nad wszystkim panował.
-No niestety.- powiedziałam zawiedziona, że tak szybko czas zleciał.
-Może jeszcze w domu przy gorącym kakao zrobimy sobie maraton filmowy ?- zaproponował Harry.
-Świetny pomysł.- poparł Louis.
-To jedziemy.- powiedział Niall.
Wszyscy ruszyliśmy do domu. Ja i Niall szykowaliśmy w kuchni kakao, Louis z Harrym wybierali jaki by tu film oglądać a Chelsea przygotowywała salon. Gdy już wszyscy zasiedliśmy na sofach trzeba było wybrać jakiś film.
-To co oglądamy ? – zapytałam.
-Może horror ?- zapytał Niall.
-Nie ! Nie lubię horrorów. I Nicole też ich nie lubi.- odpowiedziała Chel.
-To może jakąś komedię ?- zapytał Harry.
-No już lepiej. – odpowiedziałam.
-Ted !!!- krzyknął Louis.
-Świetny pomysł.- odpowiedział Liam.
Zaczęliśmy oglądać. Nawet nie zdążyliśmy zauważyć a już wszyscy zasnęli. Obudziliśmy się na sofach. Zayn już wrócił, bo zobaczyliśmy brudne naczynia na stole w kuchni. Ja i Chel poszłyśmy do swoich pokojów aby się trochę ogarnąć. Chłopcy również poszli się przebrać. Tak mijały kolejne dnie. Zbliżały się kolejne urodziny. Tym razem Harrego. Postanowiłam, że to ja urządzę mu przyjęcie. Mój ukochany kończył 19 lat. Razem z całą resztą urządziliśmy mu świetną imprezę. Hazza była zachwycony. Dostał mnóstwo prezentów. Ode mnie dostał naszyjnik typowo dla chłopaka, jednak nie było on taki typowy. Na odwrocie naszyjnika były wygrawerowany napis: Kocham Cię Twoja Nicole … Był on bardzo szczęśliwy z prezentu ode mnie. Zaraz kiedy go ode mnie otrzymał czule mnie pocałował i na ucho powiedział, że też mnie kocha. Następnego dnia pojechałam z nim do jego rodziców. Jego mama była bardzo zadowolona z tego, że ja i Harry jesteśmy razem. W marcu były urodziny Chelsey. Kończyła ona 17 lat. Również była z okazji tego wyprawiana impreza. Każdy już wręczył prezenty prócz Louisa.
-Kochanie. Mój prezent dla ciebie jest trochę inny, niż wszystkie tutaj.
-To znaczy ?- zapytała Chel.
-Proszę jeden jest dla mnie a drugi dla ciebie.- odpowiedział Louis wręczając Chel dwa papierki.
-A co to takiego ?- zapytała Chelsea.
-Dwa bilety do Hiszpanii.- odpowiedział Louis.
-Naprawdę ? Nie wierze!- rzucając się na szyję Louisowi serdecznie mu podziękowała.
-Mam dla ciebie zaplonowanych tam wiele atrakcji.
-Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa. – odpowiedziała Chel.
Wszyscy zaczęliśmy bić brawa. Za tydzień oby dwoje mieli wyjeżdżać. Wszystko było już wyszykowane.
-To jedziemy.- oznajmił wszystkim Louis.
-Tylko tam uważajcie.- powiedział Liam.
-Będziemy uważać. Nie martwcie się. – zapewniła wszystkich Chelsea.
-Miłej zabawy.- powiedziałam przytulając Louisa i Chel.
-To już jedźcie, bo spóźnicie się na samolot.- powiedział Zayn.
Oby dwoje opuścili dom.
~`Oczami Chelsey~`
Byliśmy w drodze na lotnisko. Cieszyłam się, że wreszcie polecę do kraju, który zawsze chciałam zobaczyć.
-Jeszcze raz ci bardzo dziękuje. Nie wiesz jaka jestem szczęśliwa, że lecę razem z tobą do Hiszpanii.
-Wiesz, że z miłości do ciebie wszystko. – powiedział mój ukochany, którego natychmiast przytuliłam.
Po chwili byliśmy już na lotnisku. Po odprawie weszliśmy do samolotu. Byliśmy w drodze do słonecznego raju.
~`Oczami Nicole~`
Cieszyłam się razem z Chel. Wiedziałam, że zawsze o tym marzyła a teraz może to spełnić. Ja oczywiście siedziałam w swoim pokoju nad książkami. Chciałam żeby ta cała nauka się już skończyła. Najchętniej bym się już nie uczyła. Ale obiecałam rodzicom, że zdam maturę a potem pójdę na studia. Oraz moje ambicje na to nie pozwalały. Cały swój wolny czas spędzałam na książkami. Nawet uczyłam się jedząc posiłki. Chłopcy ciągle mówili żebym zrobiła sobie trochę przerwy, jednak ja nie ulegałam. Po dwóch tygodniach Louis i Chelsea wrócili.
-I jak było ?- zapytałam.
-Świetnie !- odpowiedzieli razem.
-Może jakieś konkrety. – zaproponował Zayn.
-Zaraz pokażemy wam zdjęcia.- powiedziała Chel.
-I… mamy pamiątki.- krzyknął Louis wyciągając dużą ilość paczek.
Wszyscy usiedliśmy oglądając zdjęcia. Po przejrzeniu chyba z 1000 zdjęć dostaliśmy przecudne pamiątki. Cieszyłam się, że razem spędzili tak miło czas. Był już kwiecień więc nadchodziły święta wielkanocne. Każdy postanowił je spędzić w gronie rodzinnym. Ja i Chelsea pojechałyśmy do Polski do rodziców i to właśnie z nimi spędziłyśmy Wielkanoc. Chłopcy również porozjeżdżali się po swoich rodzinach. Po kilku dniach wróciłyśmy do Londynu. Czas tak szybko leciał, że już nadchodził maj. Został już tylko tydzień do mojej matury. Chodziłam cała w stresie. Chłopcy ja również Chelsea bali się nawet odezwać do mnie nawet słowem. Wreszcie nadszedł ten dzień. Ubrałam się w czarną spódniczkę i białą bluzkę. Zeszłam na dół. Wszyscy już siedzieli w salonie.
-Cześć.- powiedziałam.- Chciałam was przeprosić za moje zachowanie od pewnego czasu, ale cały czas byłam w wielkim stresie.
-Jasne. Przecież nie masz za co przepraszać.- powiedział jak zawsze wyrozumiały Liam.
-Dobra już późno. Chodź odwiozę cię do szkoły.- zaproponował Harry.
-Już idę. To pa.- pożegnałam się ze wszystkimi.
~`Oczami Harrego~`
Wsiedliśmy już do auta. W oczach Nicole można było zobaczyć ogromny stres. Ale jednak postanowiłem z nią trochę porozmawiać.
-Nie przejmuj się. Uczyłaś się bardzo długo więc na pewno zdasz.
-To że się uczyłam nic nie zmienia. A jak z tego całego stresu wszystkiego zapomnę.
-To się nie stresuj. I na pewno niczego nie zapomnisz.
-Dziękuje, że jesteś dla mnie taki wyrozumiały. Wiem, że nie byłam za miłe przez ostatni czas.
-Nie ma o czym mówić. Wiem dobrze co czułaś i nadal czujesz. To nie twoja wina.
-Jeszcze raz dziękuję. Kocham Cię.
-Ja ciebie też kocham. – odpowiedziałem kładąc rękę na jej kolanie.
Po chwili już byliśmy. Wyszliśmy z auta. Dałem jej buziaka na szczęście, po czym Nicole odeszła w stronę drzwi od szkoły.
~`Oczami Nicole~`
Myślałam, że zaraz tam zemdleję. Weszłam do budynku. Było tam wiele ludzi. Nie mogłam uwierzyć, że to już. Nagle dyrektorka szkoły wyszła i przywitała się ze wszystkimi.
-Witam wszystkim tegorocznych maturzystów. Wiem, że stres który w tej chwili przeżywacie jest ogromny, ale jestem pewna że ze wszystkim sobie poradzicie. Zaraz kolejno będziecie wchodzić na salę i losować numerki ławki którą będziecie zajmować.
Po tych słowach wszyscy uczniowie się ustawili i każdy z nich losował numerek. Przyszła kolej na mnie. Wylosowałam miejsce w środku. Ale nie o miejsce ty chodziło. Wszyscy już siedzieli na swoich miejscach.
-Dobrze. No więc zaczynamy. Od teraz liczymy czas. Powodzenia !.
Wszyscy zaczęli pisać. To wszystko trwało dość długo ale czym tu się dziwić. Po oddanych testach nauczyciele zapewnili nas, że o wynikach dowiemy się po godzinnej przerwie. Ja i moi znajomi postanowiliśmy iść na małą kawę. Po godzinie powróciliśmy do szkoły. Nauczyciele powiedzieli, że będą nas kolejno wyczytywać i prosić do środka. Na tyle uczniów zajęło to trochę czasu. Nagle pewna kobieta wymieniła moje imię i nazwisko. Cała oblana stresem weszłam do środka.
-Dzień dobry !
-Witamy cię Nicole. Usiądź proszę.- powiedział jeden z nauczycieli.
-Myślisz, że byłaś przygotowana do tej matury ?
-Nie wiem. Uczyłam się co prawda ale nie jestem pewna co do swojej dzisiejszej wiedzy.
-A jak myślisz co ci najlepiej poszło ?
-Myślę, że najlepiej czuję się w językach.
-No i masz rację. Języki poszły ci najlepiej.
-Ale już nie będziemy tak długo trzymać cię w niepewności.
-Gratulujemy Nicole. Zdałaś !
-Naprawdę ?
-Tak. I trochę więcej wiary w siebie.
-Dziękuję. Naprawdę dziękuję.
-Nam nie musisz dziękować. Dziękuj sobie samej.
Po wyjściu nie mogłam uwierzyć, że zdałam. Przed szkołą już czekał na mnie Harry. Podbiegłam do niego rzucając mu się na szyję.
-I co ?
-Zdałam !
-Mówiłem, że ci się uda.

Pocałowaliśmy się. Byłam taka szczęśliwa. Zdałam maturę i co najważniejsze była przy mnie osoba, którą naprawdę kocham.

Chelsea i Nicole cz. IV

-W końcu to moja dziewczyna. Jak mógłbym jej nie kochać.
-Ma szczęście.
-Czemu ?
-5 przystojniaków z brytyjsko-irlandzkiego zespołu się nią opiekuje. Noszą ją na rękach, całując. Co za życie. A ona dopiero przeżyła rok. Tyle życia ma jeszcze przed sobą z takimi wujkami.
-Ciebie też możemy nosić na rękach.- powiedział Harry po czym wziął mnie na ręce.
-Co ty wyprawiasz wariacie ?!
-No co możesz się teraz poczuć jak Lux.
-A może byś mnie postawił na ziemi, bo przyszliśmy tu właśnie z nią.
-Oj no dobrze. Jak chcesz. Ale jeszcze jedno. – pocałował mnie w policzek.- Teraz czujesz się jak 100% Lux.- powiedział Harry, po czym opuścił mnie na ziemię.
-No teraz to bez dwóch zdań.
Świetnie się bawiłam z Harrym jak i z Lux. Oby dwoje byli uroczy. Malutka się cały czas śmiała. Chyba mnie polubiła, bo ciągle chciała do mnie na ręce. Obeszliśmy ten park chyba z 500 razy, więc byliśmy już wykończeni. Poszliśmy oddać Lux jej rodzicom. Oni zaproponowali, żebyśmy jeszcze zostali ale jednak grzecznie podziękowaliśmy i pojechaliśmy do domu. Dom był jeszcze pusty, bo nikt jeszcze nie wrócił. Ja od razu poszłam spać tak jak Harry. Następnego dnia wstałam. Była godzina 10.00. Hazza już siedział w kuchni popijając herbatę.
-Już wstałeś ?- zapytałam przecierając oczy.
-Tak. Ale wstałem jakieś 10 minut temu. Mam nadzieje, że cię nie obudziłem.
-Nie. Co dobrego pijesz ?
-Herbatę. Chcesz też ?
-Jakbyś mógł.
-Jasne. A zapomniałem ci powiedzieć dzwonili chłopcy i Chel.
-I co mówili ?
-Wrócą dopiero dzisiaj w nocy albo jutro rano.
-Aha. Jasne. To co będziemy dzisiaj robić ?
-Mam dla ciebie kolejną niespodziankę.
-Jaką znowu ? Nie za dużo tych niespodzianek.
-Och nie przesadzajmy.
-I kto to mówi.
Zjedliśmy śniadanie, po czym obydwoje się ubraliśmy. Cała podróż odbyła się w ciszy. Zastanawiałam się gdzie jedziemy ale wiedziałam, że gdy tylko się spytam to nie usłyszę konkretnej odpowiedzi. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Znowu zatrzymaliśmy się przed domkiem, w bardzo ładnej dzielnicy. Hazza otworzył mi drzwi od auta z którego wysiadłam. Podeszliśmy do drzwi. Bałam się kto nam otworzy. Otworzyła kobieta o czarnych włosach.
-Cześć kochanie !- powiedziała kobieta przytulając Harrego.
-Cześć mamo. Dawno się nie widzieliśmy, tęskniłem za wami.- powiedział Harry po czym weszliśmy do środka.
-A ty to pewnie Nicole, tak ?
-Tak. Dzień dobry.
-Dzień dobry. Proszę siadaj. Zaraz podamy obiad.
-To może ja pani pomogę ?
-Nie. Jesteś naszym gościem. Pomoże mi moja córcia. Gemma ?!
-Już idę mamo !- krzyknęła siostra Harrego po czym zbiegła na dół po schodach.
-Harry mogłeś mi powiedzieć, że zabierasz mnie do rodziców.
-Ale gdybym ci od razu powiedział to byś się nie zgodziła.
-No co ty ! Ale to tak nie wypada. Ja… tutaj….
-Przestań tak mówić. A teraz siedź i się gość.
Czułam się lekko skrępowana tym, że jestem u rodziców swojego przyjaciela. Ale po pewnym czasie okazało się, że nie była aż tak źle. Wszyscy byli mili i zabawni. Obiad, który przygotowała mama Harrego był przepyszny. Jednak po kilku godzinach musieliśmy już jechać.
-Dziękujemy, że wpadliście.- podziękowała mama Hazzy.
-Ja również dziękuje za pyszny obiad i miłe towarzystwo.
-Ależ proszę bardzo. Przyjemność po naszej stronie.
-To pa mamo. My będziemy już jechać.
-Dobrze. Papa. Wpadnijcie jeszcze kiedyś. Dobrze ?
-Oczywiście.- odpowiedziałam.
-Na pewno wpadniemy. To do zobaczenia.
-Do zobaczenia. Tylko uważajcie na drodze.
Po opuszczeniu rodzinnego miasta i domu Harrego po chwili byliśmy już w domu. Okazało się, że wszyscy już przyjechali, brakowało jedynie Nialla.
-O już jesteście !- przywitałam się ze wszystkimi.
-My tak. Ale gdzie wy byliście ?- dopytywał z szatańskim uśmieszkiem Louis.
-Byliśmy u moich rodziców.- odpowiedział Harry ściągając kurtkę.
-A co robiliście wczoraj ? – zapytał Liam.
-Byliście sami w domu więc wiecie.- powiedział Zayn, uśmiechając się.
-Byliśmy w parku.- odpowiedziałam.
-W parku ?- zapytała zdziwiona Chel.
-Tak w parku.- odpowiedziałam.
-Ale co robiliście w tym parku ?- dopytywał się Louis.
-Spacerowaliśmy z Lux.- odpowiedziałam.
-Ooo. Przedstawiłeś jej Lux.- powiedział Liam.
-Tak. I bardzo się polubiły.- odpowiedział Harry.
-Wiemy, wiemy.- powiedział Zayn.
-Ale coś jeszcze robiliście w tym parku ?- zapytał Louis.
-Nie. Tylko spacerowaliśmy rozmawialiśmy. – odpowiedziałam.
-A my na zdjęciach widzieliśmy coś innego.- odpowiedział Louis.
-Na jakich zdjęciach ?- zapytałam ze zdziwieniem.
-W jednym z magazynów było zdjęcia jak ty jesteś na rękach u Harrego a on całuje cię w policzek.- wytłumaczył wszystko Zayn.
- A to ? Po prostu Nicole chciała się poczuć jak Lux.- odpowiedział Hazza.
-Jak to poczuć jak Lux ?- zapytał zdziwiony Liam.
-Po prostu tłumaczyłam Harremu, że Lux żyje z pięcioma przystojniakami, którzy ją noszą na rękach i całują.- wytłumaczyłam.
-Aaaaa….- odpowiedzieli wszyscy gdy do domu wszedł Niall.
-Hejka. Wróciłem.
-Hej !- odpowiedzieliśmy wszyscy.
Jeszcze potem trochę rozmawialiśmy w salonie i poszliśmy spać. Tak minęły kolejne trzy dni. Już pojutrze miał być sylwester. Wszyscy wymyślaliśmy gdzie by to pójść.
Wypadło na to, że pójdziemy do klubu na imprezę sylwestrową. Zaproszeni zostali również Ed i Justin. Ja z Chel musiałyśmy jechać na zakupy po jakieś fajne ubrania. W galeriach handlowych spędziłyśmy chyba cały dzień. Ale wybrałyśmy w końcu cudowne sukienki i oczywiście dodatki do nich. Kolejnego dnia wszyscy byli zniecierpliwieni bo było to ostatni dzień obecnego roku. Było godzina 17.00. Trzeba było się już szykować, bo impreza zaczynała się o 19.00. O 18.25 wszyscy stali zwarci i gotowi w salonie.
-WoW !!!- powiedzieli chłopcy na nasz widok.
-Co aż tak źle wyglądamy ?- zapytała się Chelsea.
-Właśnie przeciwnie.- powiedział Zayn.
-Wyglądacie świetnie.- powiedział Liam.
-Takie laski, że każdy chłopak będzie się za wami oglądał.- powiedział Niall.
-By tylko spróbował podejść do mojej ukochanej. Wyglądasz cudownie.- powiedział Louis podchodzą i całując czule Chel.
-Dobra idziemy.- powiedział Zayn, po czym wszyscy zaczęliśmy wychodzić z domu.
-Wyglądasz ślicznie.- powiedział po cichu Harry.
-Dzięki. Ty też wyglądasz niczego sobie.- odpowiedziałam.
Wsiedliśmy do taksówki i ruszyliśmy. Przed klubem czekali na nas Justin i Ed. Weszliśmy do środka. Zabawa się zaczęła ! Było świetnie. Drinki, fajne osobowości. Czego chcieć więcej. Tańczyliśmy jak oszalali. Ale w końcu to sylwester więc trzeba było zaszaleć. Zabawa coraz bardziej się rozkręcała.
~`Oczami Chel~`
Była godzina 22.00, tańczyłam na parkiecie gdy nagle podszedł do mnie Louis, złapał mnie za rękę i wybiegł z klubu.
-Coś się stało Louis ?- zapytałam.
-Chciałem ci powiedzieć, że cie kocham. I to bardzo.
-Ja też cię kocham. I to jeszcze bardziej niż to sobie wyobrażasz.- powiedziałam to i zaczęłam całować Louisa.
-Louis….
-Tak ? Czy coś się stało ?
-Kocham cię i chciałabym byś z tobą już zawsze.
-Wiem. Ja też chciałbym spędzić z tobą resztę życia.
-No właśnie. I ja jestem gotowa.
-Czy mówisz o….
-Tak ! Jestem gotowa !
-Ale jesteś pewna ? Nie chciałbym żeby stała ci się krzywda.
-Nie stanie, jeżeli naprawdę mnie kochasz.
-To chodźmy.
Trzymając się za ręce poszliśmy do najbliższego hotelu. Otrzymaliśmy klucze do naszego pokoju. Gdy tylko otworzyliśmy drzwi położyłam się z Louisem na łóżku i zaczęliśmy się namiętnie całować. Czułam, że ta noc będzie niezwykła.
~`Oczami Nicole~`
Popijając drinka przypomniały mi się chwile z Polski. Oczy podeszły mi łzami więc jak najszybciej wybiegłam z klubu.
~`Oczami Harre’go~`
Zobaczyłem, że Nicole szybko wybiega z klubu. Nie wiedziałem co się dzieje. Postanowiłem pobiec za nią. Chwilę mi to zajęło jednak udało mi się ją dogonić. Zobaczyłem ją na Tower Bridge. Stała sama patrząc w dal. W zupełną pustkę. Objąłem ją lekko w pasie aby mogła się odwrócić. Gdy tylko się odwróciła mogłem dostrzec jej zapłakane oczy.
-Czemu płakałaś ? I czemu tak szybko wybiegłaś ?
-Nie ważne.
-Ważne. Powiedz.
-Rok temu też byłam na sylwestrze z przyjaciółmi. Myślałam, że to będzie najlepszy dzień ze wszystkich. Jednak myliłam się. Mój chłopak z którym byłam przez długi okres czasu zerwał ze mną. Właśnie w sylwestra. Teraz jest z inną. I gdy widziałam jak wszystkie pary ze sobą tańczą, przytulają się i całują to wszystko mi się przypomniało.
-Już wszystko rozumiem. Przykro mi.- powiedziałem po czym czule ją objąłem.
-Ale czemu za mną przybiegłeś ?
-Bo czułem, że muszę.
-Co ?

-Nicole. Kiedy cię poznałem od razu zobaczyłem w tobie coś niezwykłego, coś magicznego. Cieszyłem się, że zostałaś. Mogłem cię od tego czasu widywać codziennie. Zostaliśmy przyjaciółmi. Było to dla mnie naprawdę ważne. Cieszyłem się kiedy każdego dnia mogłem ujrzeć na twojej ręce bransoletkę przyjaźni, którą mamy wszyscy. To znaczyło, że nie jesteśmy ci obojętni. Kiedy w święta wszyscy wyjechali i zostaliśmy sami. Cieszyłem się, że mogę spędzić ten czas z tobą. Teraz kiedy tu stoimy i nawzajem się sobie zwierzamy. Muszę ci to wyznać. Nicole… Kocham cię. Nawet nie wiesz jak bardzo.  

środa, 17 lipca 2013

Chelsea i Nicole cz. III

Gdy weszłam do domu wszyscy czekali już na mnie w salonie. Ze wszystkimi przywitałam się mocny przytulaskiem.
Zayn zaproponował, że może wszyscy razem wybierzemy się na imprezę. Wszyscy byli za. Ja i Chel szybko poszłyśmy się ubrać. Po chwili byłyśmy już gotowe. Zeszłyśmy na dół gdzie czekała reszta. Razem ruszyliśmy na imprezę. Poszliśmy do największego klubu w Londynie. Od razu się tam zaklimatyzowałyśmy. Byłyśmy największymi gwiazdami na parkiecie. Wydawało się, że wszyscy już bardzo dobrze znają tam chłopców. Po chwili zabawy ja i Chel poszłyśmy do stolika, gdzie chłopcy mieli nam kogoś przedstawić. Było to bowiem Ed Sheeran, który też był piosenkarzem i oczywiście najlepszym przyjacielem chłopców. Drugim nieznajomym okazał się bardzo znany Justin Bieber. Chętnie się zapoznaliśmy i rozmawialiśmy popijając drinki. Miałam trochę poczucia winy, że piję alkohol będąc niepełnoletnią. A tym bardziej Chelsea. Ale zabawa coraz bardziej się rozkręcała. Wszyscy poszliśmy na parkiet. Cały klub się na nas patrzył. Byliśmy w centrum zainteresowania. Zabawa była świetna. Wszyscy tańczyli jak oszalali. Wreszcie można było poczuć Londyn, Anglie, wolność, zabawę i przyjaźń. Po trzeciej nad ranem wszyscy opuściliśmy klub. Justin i Ed pojechali taksówką do hotelu a my do domu. Zaraz po przyjeździe wszyscy poszli spać. Obudziliśmy się o 13.00 cali połamani. Wszyscy z bólem głowy siedzieliśmy w kuchni.
-Chyba trochę przesadziliśmy.- trzymając się za głowe, powiedział Liam.
-To fakt.- poparłam słowa Liama.
-Ale warto było.- powiedział Harry.
-Impra na całego !- powiedział Niall.
-Pewnie, a teraz musimy cierpieć.- powiedziała Chelsea.
-Oj, tam, oj tam.- powiedział Louis.
-Będziemy musieli to powtórzyć.- zaproponował Zayn.
-Może się tak nie śpieszmy. Wszystko w swoim czasie.- odpowiedziałam.
-Trzeba będzie zadzwonić później do Ed’a i Justina.- powiedział Niall.
-Pewnie oni też wyglądają tak jak my.- powiedział, śmiejąc się Harry.
Wszyscy powoli dochodzili do siebie. Ja i Chel postanowiłyśmy iść na zakupy gdy chłopcy w tym czasie dzwonili do Eda i Justina. Więc tak też zrobiłyśmy. Kupiłyśmy prawie wszystkie potrzebne rzeczy i już miałyśmy iść do domu gdy Chel zobaczyła świetną bluzkę, którą musiała przymierzyć. Nie miałam nic przeciwko. Kiedy ona była w przymierzalni ja poszłam na stoisko obok z prasą. Było tam wiele magazynów znanych jak i mniej znanych. Na początku oglądałam miejskie wydania typu co się dzieje w kraju. Później poszłam do lepszych czasopism. Ale to co zobaczyłam minęło moje oczekiwania. Na okładkach magazynów znajdowaliśmy się my. Cała grupka wychodząca z klubu. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Miałam mętlik w głowie. Myślałam, że przez ten wypad zniszczyłyśmy im tylko karierę. Nagle wyszła Chel, która oddała bluzkę tłumaczać, że źle na niej leży.
-Dobra możemy już iść. Ta bluzka jednak nie była taka ładna.
-Zobacz !- powiedziałam pokazując gazetę.
-Ale zaraz, zaraz. Przecież to my.
-No co ty ?!
-Ale co my robimy na okładce tak znanego czasopisma. ?
-No wiesz nie wiem. Może dlatego, że przyjaźnimy się z gwiazdami.
-WoW! Ale to jest to zdjęcie z wczoraj, kiedy wychodziliśmy z klubu.
-No właśnie. A pamiętaj, że my wypiliśmy kilka drinków na tej imprezie.
-I co teraz ?
-Nic. Kupimy tą gazetę i pokażemy chłopakom, może oni coś wymyślą.
Zaraz wróciłyśmy do domu. Okazało się, że chłopcy wszystko zobaczyli w Internecie. Nie zdziwiło ich to, ponieważ wiele razu robili im zdjęcia w takich sytuacjach. Powiedzieli nam żebyśmy się tym nie przejmowały, bo to nic takiego. Uspokoiłyśmy się trochę, ale spokój nie trwał długo. Okazało się, że dziewczyna która chodziła z nami do szkoły w Polsce, też była na wycieczce w Londynie i poszła do tego samego klubu co my. Widziała nas jak pijemy alkohol i tańczymy z chłopakami. Wszystko wygadała swojej mamie a jej mama naszym. Nie byłoby tego dosyć gdyby nie to, że miała również zdjęcia na dowód. Zaraz rodzice do nas wydzwaniali i kazali nam wracać. Musiałyśmy się grubo tłumaczyć ze swojego zachowania. Jednak wszystko się dobrze skończyło. Tak mijały kolejne dni. Co jakiś czas spotykaliśmy się z Justinem i Edem z którymi świetnie się dogadywałyśmy. Częściej bywałyśmy w magazynach różnego rodzaju. Ale to już była rutyna. Louis w jednym z wywiadów potwierdził swój związek z Chel. Reakcje były różne. Gdy wychodziliśmy gdzieś z np. jednym z chłopców i fanka chciała zdjęcie i autograf to nawet nas prosiły o zdjęcie i autografy. Było to naprawdę miłe. Nadchodził czas świąt. Już tylko 2 tygodnie dzieliły nas od Wigilii i urodzin Louisa. Chelsea bardzo chciała spędzić ten dzień ze swoim ukochanym. Ja też chciałam spędzić ten dzień z przyjaciółmi. Ale bałam się trochę reakcji rodziców. Jednak postanowiłam do nich zadzwonić. Udało się ! Postanowiliśmy, że pojedziemy tydzień przed świętami i spędzimy z nimi ten czas. Wszyscy byli zachwyceni tym pomysłem. Wreszcie przyszedł czas wyjazdu. Ja i Chelesea poleciałyśmy do Polski. Po tygodniu wróciłyśmy. Był to akurat dzień wigilii. Miałyśmy klucze do ich domu więc bez problemu otworzyłyśmy drzwi. W domu było ciemno. Nagle zapaliły się światełka na choince. Było to trochę przerażające ale zarazem takie magiczne. Chelsea zapaliła światło gdy nagle chłopcy wyskoczyli w przebraniach mikołajów krzycząc.
-Wesołych Świąt !!!
-O matko !- krzyknęła Chel.
-Jakie to piękne. Wesołych Świąt chłopcy.- powiedziałam po czym wszyscy się przytuliliśmy.
Chłopcy już wszystko przyszykowali. Całą kolację czyli 12 potraw. Zayn również postanowił spędzić z nami ten dzień, chociaż był innego wyznania. Po przepysznej kolacji przyszedł czas na prezenty. Chłopcy zaczęli pierwsi.
-Dziewczyny. Ze względu na to, że już od pewnego czasu się przyjaźnimy. Damy wam prezent, który będzie wam zawsze o nas przypominał i o naszej przyjaźni.- powiedział Liam, po czym wręczył nam małe pudełeczka. Po ich otwarciu ujrzałyśmy tam piękne bransoletki z inicjałami BFF(Best Friends Forever).
-Jejku. Nawet nie wiecie jakie są śliczne. Dziękujemy.- powiedziałam.
-Tak. Są śliczne. Dziękujemy.- powiedziała Chel.
-My też takie mamy. – powiedział pokazując rękę Niall.
-To słodkie.- powiedziałam.
-No dobra to teraz my.- powiedziała Chel.
-Ja i Chel postanowiłyśmy dać wam pamiątkę naszej przyjaźni.- powiedziałam po czym Chel wręczyła im upominek.
Chłopcy dostali od nas nasze wspólne zdjęcia i pamiątki z miejsc w których razem byliśmy. Byli zachwyceni prezentem. Wszyscy byli zadowoleni z niespodzianek.
-Dobra ja jeszcze chciałbym wręczyć jeden prezent.- oznajmił Louis.
~`Oczami Louisa~`
Podszedłem do swojej ukochanej wręczając jej pudełko.
-A co to ?- zapytała Chelsea.
-Otwórz to zobaczysz.- powiedziałem.
W pudełku znajdował się złoty naszyjnik z literką L od imienia Louis.
-Louis to jest piękne.- powiedziała Chel rzucając mi się na szyje.
-Zrobię wszystko dla mojej ukochanej. – powiedziałem po czym czule ją pocałowałem.
Ten dzień był taki magiczny. Wszyscy dla siebie tacy mili serdeczni. Chciałoby się stanąć w czasie i zatrzymać w takiej atmosferze. Niestety wszystko idzie dalej. O 23.00 poszliśmy spać. Wszyscy nastawiliśmy swoje budziki na te same godziny aby razem zjeść śniadanie. Wstaliśmy o 10.00. Spotkaliśmy się w kuchni. Śniadanie szykowaliśmy wspólnie to znaczy nie zupełnie. Bo nasze zakochane gołąbeczki cały czas siedziały patrząc sobie głęboko w oczy. Jedząc śniadanie zaczęliśmy rozmawiać.
-Niall ja teraz jadę do swoich rodziców to przy okazji mogę cie odwieść na lotnisko.- zaproponował Liam.
-Jasne. Dzięki.
-A ty gdzieś jedziesz Niall ? To znaczy leciesz ?- zapytała zdziwiona Chelsea.
-Tak lecę do Irlandii do rodziców.- odpowiedział Niall.
-Aha. A ty Zayn też gdzieś jedziesz ?- zapytałam.
-Tak. Też odwiedzę rodziców. Dawno się z nimi nie widziałem a teraz jest okazja.- odpowiedział Zayn.
-No właśnie. Chel mam dla ciebie niespodziankę.- powiedział Louis.
-Jaką ? A nie za dużo tych niespodzianek ?- spytała zaciekawiona Chelsea.
-Zabieram cię do moich rodziców. – oznajmił Louis.
-Ale jak to ?
-Normalnie. Chciałbym żeby cie poznali i żebyś ty poznała ich.
-To miłe z twojej strony ale ja nie wiem czy to wypada.
-Oczywiście, że wypada nie gadaj głupot. Tylko leć się teraz przebrać i ruszamy w drogę.
-Dobrze już lecę.- odpowiedziała Chel, po czym pobiegła do pokoju.
-A wy co macie zamiar robić ?- zapytał Liam patrząc na mnie i na Harrego.
-Zrobię pewną niespodziankę Nicole.- poinformował Harry.
-Ale jaką ?- zapytałam ze zdziwieniem.
-Jak bym powiedział to już by nie było niespodzianki.
-Też prawda.
-Ciekawe jakie atrakcje zapewni ci nasz loczek ? - z uśmiechem powiedział Zayn.
Niall i Liam wyjechali z pod domu a zaraz po nich Zayn. Louis był już gotowy ale czekał na Chel.
-No nie wiem czy powinienem was tu samych zostawiać.- śmiejąc się powiedział Louis.
-Oj nie przesadzaj.- odpowiedziałam.
-Jestem gotowa !- powiedziała Chelsea.
-To my jedziemy. Papa. Do zobaczenia.- pożegnał się Louis.
-No papa.- pożegnałam się.
-Pa.- pożegnała się Chelsea.
-No już jedźcie, jedźcie.- powiedział, żegnając się Harry.
Gdy szczęśliwa para opuściła dom, ja wraz z Harry również wyszliśmy wsiadając do jego auta. Paparazzi już czuwało ale oczywiście wszyscy to ignorowali. Po 5 minutach podróży postanowiłam zapytać się Harrego gdzie mnie zabiera.
-No powiedz ! Gdzie jedziemy ?
-Jak dojedziemy to się dowiesz.
-Ale ty jesteś wiesz.
-No wiem, że jestem kochany.
Dalsza podróż minęła bardzo szybko. Zatrzymaliśmy się koło wielkiego domu, do którego zapukał Hazza. Drzwi otworzyła młoda kobieta , która cały czas się uśmiechała.
-O już jesteście. Wejdźcie.- zaprosiła nas do środka.
-O hej.- przywitał się z nami jej mąż.
-Hej.- odpowiedział Harry.
-Ja jestem Lou a ty pewnie Nicole.
-Tak. Czyli to ty jesteś Lou. Miło mi cię poznać.
-Mi również. Ale to nie mnie miałaś poznawać tylko oczko w głowie Harrego.- po tych słowach Lou przyprowadziła na swoich rękach swoją uroczą córeczkę- Lux. Była przecudna. Hazza od razu wziął ją na ręce.
-To teraz wasza kolej.- powiedział ze śmiechem mąż Lux.
-No jasne.- odpowiedział Hazza.- To chodźmy.
-Ale gdzie ?- zapytałam zdziwiona.
-No na mały spacerek, z moją chrześniaczką.
-No jak tak, to nie mam sumienia odmawiać.- po moich słowach opuściliśmy dom. Zaraz udaliśmy się do parku.
-Moja kochana Luxi…… - mówiąc to, Harry podrzucał malutką.

-Ty ją naprawdę kochasz.

Kolejna część pojawi się już jutro ;D