Translate

niedziela, 15 września 2013

Imagin z Zaynem cz. II ( ostania )

Nie dopuszczałaś do siebie myśli, że coś mogło mu się stać.
-Policja już go szuka-oznajmił Zayn.
-To moja wina... - odpowiedziałaś i poszłam do salonu.
Opadłaś na kanapę i dalej płakałaś. Zaczęłaś dopuszczać do siebie najgorsze myśli , wtedy stało się coś czego nigdy się nie spodziewałaś.
-Nie płacz, to nie twoja wina - obok ciebie ukucnął Zayn, który zaczął głaskać się po głowie - razem damy radę. Zobaczysz, że jeszcze Lukas będzie bawił się ze swoim rodzeństwem i sprowadzał do domu dziewczyny - powiedział, po czym pocałował cię.
Byłam spragniona jego miłości. Czułaś się znowu jak poraz pierwszy.
-Kocham Cię Zayn... - powiedziałaś szepcząc
Ja ciebie też - uśmiechnął się delikatnie.


~~ Kilka dni później ~~


-Nadal go szukają?-zapytała (I.T.P).
-Tak..
Siedziałyście u ciebie w domu pijąc herbatę. (I.T.P) pomagała cie przejść przez to wszystko. Codziennie mówiła ci, że niedługo Luka się znajdzie. Co do Zayna to następnego dnia było już normalnie. Zachowywaliście się jak gdyby nigdy nic. Jedyne co się zmieniło to, że więcej rozmawialiście.
-Nie odbierzesz?
-Co?-oprzytomniałaś i dopiero teraz usłyszałaś dzwoniący telefon. Sięgnęłaś po niego, nie patrząc kto dzwoni.
-Znaleźliśmy go....-powiedziała osoba w słuchawce. Nie słuchałaś co dalej tylko zaczęłam płakać ze szczęścia.
Poprosiłaś, by jeszcze raz powtórzono ci adres szpitala i już po 15 minutach byłaś na miejscu udałaś się do sali numer 85.
Wbiegłaś do środka i ujrzałaś Zayna, który trzymał drobną rączkę waszego syna i patrzył się na niego. Mały spał, jak lekarze mówili był bardzo osłabiony. Malik uniósł na mnie swoje czekoladowe oczy i szepnął:
-Nareszcie razem...
Podeszłaś do niego i wpiłaś się w jego usta. Naszą chwilę , która zamieniła się w coś bardzo namiętnego przerwał głos przyjaciół, wchodzących na salę.
-Nie chcemy wam przerywać, ale Lukas jest za młody, by oglądać takie rzeczy - powiedział uśmiechnięty Harry.
Spojrzeliśmy się na syna, który leżał na łóżku i uśmiechał się ...


To już KONIEC mam nadzieję, że się podobało. Przepraszam, że takie krótkie te imaginy ale jakoś tak nie umiem pisać długich xd ;*

piątek, 13 września 2013

Imagin z Zaynem cz. I

-Mamusiu, czy tatuś przyjdzie na mecz?-zapytał siedmiolatek, stając obok ciebie.
-Nie wiem kochanie, nie potrafię ci odpowiedzieć - spojrzałaś na niego z troską.
Zasmucony tą informacją, spuścił głowę i dreptając do swojego pokoju, powiedział ciche "tak jak zwykle". Za każdym razem, widząc swojego syna w takim stanie, miałam ochotę skopać Zaynowi tyłek.
-Lukas ma jutro ważny mecz - spojrzałaś na syna – będziesz?- skierowałam pytanie do Zayna.
-Zobaczę.
Prychnęłaś śmiechem i dokończyłaś jeść kolację.
-Mamo,mamo, dlaczego tatuś mnie już nie kocha?- zapytał Lukas, prawie już zasypiając.
Przyznałam, że zaskoczył mnie tym pytaniem, bo co mu miałam odpowiedzieć? "Synku tatuś nie kocha nas, ponieważ znalazł inną panią „ ? To załamałoby go.
-To nieprawda, że cię nie kocha.... po prostu tatuś jest zabiegany i dlatego nie ma dla nas czasu.... Może się wydawać, że nas nie kocha, ale to nieprawda... Śpij - ucałowałaś go w czółko - jutro czeka cię ważny dzień!Mały uśmiechnął się i wtulił w swojego misia.
-Dobranoc mamusiu...
-Dobranoc skarbie...
Zamknęłaś za sobą drzwi i poszłaś do sypialni.
Ubrałaś się w piżamę i położyłaś do łóżka. Obok spał już Zayn. Zgasiłaś lampkę i ułożyłaś głowę na poduszce. Zastanawiałaś się nad swoim życiem. Jestem w małżeństwie, które praktycznie już nie istnieje. Z Zaynem nie kochamy się w żadnym znaczeniu tego słowa. Jedyny powód, dla którego wciąż jesteśmy razem to nasz siedmioletni syn Lukas. Przecież my już nawet z sobą nie rozmawiamy, jeśli już to są to kłótnie o drobiazgi. Wtuliłaś się jeszcze mocniej w poduszkę i udało mi się zasnąć.
Mały chłopiec przytulił swojego misia jeszcze bardziej i uronił kilka łez, które w ostatnim czasie towarzyszą mu każdego dnia. Okrył kołdrą swoje drobne ciało, gdyż odczuwał zimny powiew. To nic nie dało, bo był to chłód wewnętrzny. Zastanawiał się dlaczego rodzice ze sobą nie rozmawiają, może to prze niego? Może to dlatego, że był ostatnio niegrzeczny, albo dlatego, że przezwał kolegów? To na pewno jego wina. - pomyślał chłopiec.
Odłożyłaś na suszarkę naczynia i wytarłam ręce. Spojrzałaś w kierunku salonu, w którym siedział Zayn, oglądając jakiś katastroficzny film. Mały spał już, przynajmniej tak ci się wydawało. Dosiadłaś się do męża, lecz na drugim końcu kanapy.
-(T.I) dlaczego nie chcesz dać mi rozwodu?-zapytał nagle.
-Rozmawialiśmy już o tym.
-Tak wiem, ale nadal tego nie rozumiem.
-Zayn, a jak ty to sobie wyobrażasz? Co powiemy małemu? "Kochanie wybacz, ale tatuś i mamusia już się nie kochają"? Tak? To chcesz mu powiedzieć? Wiesz jaki jest wrażliwy. Jeśli tak bardzo ci na tym zależy, to ty mu to wyjaśnij. Tylko co mu takiego powiesz?
-.....
-No właśnie.
Wstałaś i poszłaś do sypialni. Miałaś dosyć ciągłych tych samych tłumaczeń . Nie możemy się rozstać, choć oboje bardzo tego pragniemy...
Obudziłaś się następnego dnia o 6 rano. Jak co dzień ubrałaś się, odświeżyłaś i przygotowałaś śniadanie dla ciebie, Zayna i Lukaska.
-Luka, śniadanie! - zawołam syna.
Po 5 minutach chłopiec zszedł na dół i zajął swoje ulubione miejsce przy stole. Nałożyłaś mu omlet i nalałaś do szklanki ciepłe mleko. Wzięłaś swoją kawę, siadając obok synka. Rozmawialiście na temat szkoły i treningów, gdy do kuchni wszedł zaspany Zayn. Inne kobiety prawdopodobnie podnieciłby widok faceta ubranego w same dresy, który na głowie ma nie pukładane włosy, a brodę porastał zarost. W dodatku jego tatuaże. Właściwie to co się z nami stało? Ach tak, już sobie przypomniałaś . Po roku waszego związku zaszłaś w ciążę, która nie ucieszyła was za bardzo. Byliście jeszcze młodzi, mieliście ledwie 20 lat, a tu nagle spada na nas taka odpowiedzialność. Wasi rodzice nalegali na ślub, jeszcze zanim urodzę. Nieważne macie syna i nic już nie nie można na to poradzić.
-Przyjadę po ciebie o 15!-zawołałaś za chłopcem, który szedł w kierunku wejścia do szkoły.
Pomachał ci i dołączył do swojego kolegi. Uruchomiłaś auto i ruszyłam do pracy. Dzień jak co dzień...
-Zayn jesteś w domu?-zadzwoniłaś.
-Nie, dlaczego pytasz?-mój telefon wyraźnie go zaskoczył.
-Jestem przed szkołą Lukasa, ale go nie ma. Czekałaś na niego ponad 30 minut i nic – opowiedziałaś zmartwiona.
-Jak to nie ma? Może odebrała go moja mama? - zaptał zaskoczony
-Nie Zayn. Rozmawiałam z nią dziś i jest zajęta.
-Może bawi się w sali gimnastycznej. Codziennie jest tam po lekcjach chłopakami.
-Zayn on zginął! - krzyknęłaś przerażona
-(T.I) nie panikuj! Posłuchaj ja wracam do domu, a ty porozmawiaj z wychowawczynią. Jeśli będzie w domu zadzwonię. Na razie!
Rozłączyłaś się i ponownie weszłam do budynku szkolnego.
-Znalazłeś go?! - podbiegłam do Zayna, który wszedł do domu.
-Nie...
Rozpłakałaśm się i zwyczajnie w świecie przytuliłaś się do Malika. O dziwo objął cię jeszcze bardziej, a w dodatku pocałował cię w czoło.
-(T.I) znajdziemy go.... Obiecuję – wyszeptał.
Pokiwałaś głową i odsunęłaś się od niego. Spojrzałaś na zegar wiszący na ścianiebyła godzina 21:34.Od 6 godzin twój syn błąka się po Londynie. Nie dopuszczałaś do siebie myśli, że coś mogło mu się stać.

niedziela, 8 września 2013

Imagin z Louisem

Już tyle lat minęło od naszego rozstania , a ja tęsknie , za jego ciepłym dotykiem z rana , za jego uśmiechem ,za jego zapachem , za jego czułością ,za jego pocałunkiem , po prostu za nim ...
To wszystko musiało się tak potoczyć ? . Przecież ja dłużej tego nie wytrzymam , jak mam mu powiedzieć ,że za nim tęsknie ,że chcę aby wrócił ,że obiecywał mi to ...
,że nadal go kocham , że chcę ,aby był przy mnie , żeby był do końca życia .
To nie jest żadne zauroczenie , to miłość która mnie wypełnia , niestety jest ona nieszczęśliwa ...
Obiecywał ,że nigdy nie pokocha nikogo oprócz mnie ,że tak musi być ,ale kiedyś się odnajdziemy , wrócimy do siebie .Czekałam dni, miesiące, lata ale nie zjawił się , nie dotrzymał danej obietnicy .
Do dziś pamiętam jego słowa : " Chcę ,abyś zawsze była szczęśliwa ,a jeżeli jesteś szczęśliwa przy mnie nigdy cię nie opuszczę" ...
-Louis czemu mnie kłamiesz !?. - Krzyknęłam błądząc myślami ,szukając odpowiedzi na wszystkie moje pytania .
Czy to wszystko musi tak boleć , czy muszę cierpieć przez jedne słowa wypływające z jego ust , które kończą całą naszą przygodę ? .
Czemu nie mogę o tym zapomnieć ?. Czemu ten człowiek który tak bardzo mnie zranił jest dla mnie ważny?!.
To wszystko kompletnie mnie przerasta ...Wszystko zaczęło się od tego ,ze namówiłam go do udziału w show X Factor .Chłopak usłyszał trzy razy tak , przeszedł dalej .Rozpierała mnie duma , szczęście ,że może mu się coś udać ,że coś osiągnie , spełni marzenia ...W następnym etapie nie było już tak łatwo ...
Gdy chłopak usłyszał wyraźnie słowa jury : " Nie przechodzisz dalej"...
Wybiegł ze sceny z płaczem .
Moje ściśnięte dłonie trzymające kciuki , gładziły chłopaka po plecach .Dałam się mu wypłakać , wiedziałam ,ze to dla niego ciężkie .Już zmierzaliśmy ku wyjściu , z myślą ,że nie udało się nam osiągnąć zaplanowanego celu...Ale wtedy podszedł do nas Simon , jeden z jury  X Factora i powiedział ,ze Louis jest proszony na scenę w ważnej sprawie.
Chłopak lekko zagubiony poszedł za nim ,a ja czekałam na niego patrząc na wszystko z Ekranu telewizora w sali oczekiwań .
Wtedy zobaczył 4 chłopaków razem z nim , obok jakieś dziewczyny .
Chłopcy byli strasznie różni, jeden miał burzę loków , drugi miał ciemną karnację ...
Chłopcy stanęli koło siebie i wtedy usłyszeli słowa : "Mamy dla was propozycję , przejdziecie dalej jeżeli będziecie chcieli stanowić zespół , wy chłopcy jeden zespół ,a wy dziewczyny drugi , jeżeli stworzycie jedność i osiągniecie coś razem".
Chłopcy wpadli w szal zadowolenia co oznaczało ,ze się zgadzają i tak właśnie powstał zespół One Direction.
Dni mijały jakoś wolniej ... Czemu ? . Bo wszystko się zmieniło , nie było już jak kiedyś...
Chłopak cześciej spędzał czas z przyjaciółmi niż ze mną ta jedyną dziewczyną której miał nigdy nie opuścić.
Zjawiłam się tylko w odcinku na żywo , był on dla Louisa bardzo ważny bo od niego zależało czy przechodzą do finału ,ale nie tylko oni o to walczyli , były jeszcze 3 osoby które też chciały spełnić swoje marzenia.
Przeszli , tak przeszli !. Miło było to słyszeć , Louis podszedł do mnie z uśmiechem który mnie uwodził , przywodził o dreszcze.
-[T.I.] muszę ci coś powiedzieć ... - Powiedział ,a z jego buzi nie znikał uśmiech .
-Tak ?. -Zapytałam z oczekiwaniem na pozytywną wypowiedź z jego ust.
-Kochanie chcę rozwijać karierę , dlatego musimy się rozstać ,ale obiecuję ci ,że jak będę gotowy to odnajdę cię i do ciebie wrócę... - Powiedział chłopak przybliżając swoje wargi do moich ust chcąc oddać mi pocałunek w usta .
Jednak ja go lekko odepchnęłam , powiedziałam ,ze rozumiem i wybiegłam zostawiając go w sali .
Nie chciałam się przy nim rozklejać , udawałam ,że to wszystko jest takie łatwe ,a naprawdę te dwa słowa były tak bolesne ,ze przebiły moje serce bijące dla właśnie tego chłopaka.
Minęło parę dni , żadnego sms od Lou , żadnego dzwonka do drzwi , zostałam sama...
Mój płacz sprawiał ,ze moje oczy zaczęły puchnąć , robić się czerwone ,ale po co to wszystko ? .I tak nikt mnie nie usłyszy.. Nie przyjdzie .. Nie pomoże... Nie naprawi nic...
Od niedawna zaczęłam wymiotować, ogólnie źle się czuć  co sprawiło ,ze zdecydowałam udać się  do lekarza ,a tam dowiedziałam się szokującej,szczęśliwej i za razem dołującej  dla mnie rzeczy , jestem w drugim miesiącu ciąży.Od razu wiedziałam z kim , od kąt Lou ze mną zerwał z nikim innym się nie spotykałam a co dopiero wiązałam , wiedziałam ,że to jego dziecko...
Byłam w kompletnym dołku , jednak postanowiłam urodzić to dziecko .Nie mogę uwierzyć ,że moja córeczka ma już ponad roczek , czasem w nocy płaczę w poduszkę przypominając sobie o nie spełnionej miłości mojego życia . Gdy wchodzę w internet wszędzie widzę tą przesłodką parę Louisa i Eleonor ...
To sprawia ,ze kompletnie wariuje , że łzy spływają po moim policzku  okazując moją tęsknotę , okazując cierpienie jakie zadała mi osoba która przyrzekała ,ze mnie kocha i ,ze ta miłość bedzie trwała wiecznie.
Postanowiłam zadzwonić jeszcze do niego i mu wszystko wygarnąć,ale gdy wybiłam jego numer i usłyszałam ten męski głos , którego tak mi brakowało, rozpłakałam się i zamilkłam.
W końcu po chwili ciszy powiedziałam :
-Louis to ja [T.I.] nie wiem czy mnie jeszcze pamiętasz ,ale chce ci powiedzieć ,ze czekałam na ciebie tyle czasu właśnie czekałam bo nie mam już po co żyć , mam nadzieję ,ze zajmiesz się naszą córką , a przecież ty nawet nie wiesz ,ze mamy razem córeczkę, która ma już ponad rok , chcę się pożegnać , chciałabym umieć wykrzyczeć ci w słuchawkę jak bardzo mnie zraniłaś i jak za to cię nie nawiedzę ,ale nie potrafię bo za bardzo cię kocham.
Nie oczekiwałam już odpowiedzi chłopaka i szybko się rozłączyłam .
Ostatni raz podeszłam do mojej przeuroczej córeczki , pogłaskałam i ucałowałam  ją w czułko , ,a w oku zakręciła mi się  łezka.
Nie chciałam jej opuszczać ,ale wiedziałam ,że tak będzie najlepiej ,że Louis dobrze się nią zaopiekuje , może nawet lepiej ode mnie...
Wzięłam jedną z żyletek które leżały w toalecie , zaczęłam robić sobie coraz to głębsze rany  na ręce .
Na początku sprawiało mi to ból ,ale potem jakoś przestało ...
Zobaczyłam jak ktoś do mnie podchodzi , to była moje mała córeczka , przytula się do mnie , krzyczy , płacze ...
To musiał być dla niej szok , nie każde dziecko tym bardziej tak małe widzi jak jego matka popełnia samobójstwo...
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi , po chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu .
Biegnie po pomieszczeniach , najwyraźniej czegoś szukając .
Moja córka zaczęła coraz mocniej mnie przytulać , chowając głowę w moją klatkę piersiową .
I po chwili zobaczyłam już  w drzwiach chłopaka o kasztanowych włosach , tak to był Louis.
Był cały zapłakany , uklęknął przede mną , spojrzał na mnie , na dziewczynkę i szepnął :
-[T.I.] nie umieraj , ja cię kocham ... PROOOSZĘ !!
Zadzwonił po pogotowię. Ale było już zapuźno.
Nie byłam w stanie nic odpowiedzieć , czułam ,ze tracę kompletnie siły.
Chłopak przybliżył swoją głowę do mnie , przybliżył swoje usta , oddał mi pocałunek którego ja już nie czułam.
Nie czułam bo moje życie na ziemi już wygasło .
Chłopak przytulał moje nieżywe ciało , płakał , krzyczał ,ze żałuje i ,że nigdy o mnie nie zapomniał.
Louis był tak roztrzęsiony po całym tym wydarzeniu ,ze nie mógł przestać o mnie myśleć .
Wziął dziecko do siebie , zaczął się nim opiekować ,a Eleanor powiedział ,ze nie możee z nią już być ,że ten związek musi się zakończyć .
Lou codziennie przychodzi na mój nagrobek z córeczką , mówiąc jak spędził dzień , co wydarzyło się w jego życiu .A gdy słyszy powiew wiatru ,oraz szelest liści drzew wie ,że jestem przy nim ,ze go wysłuchuję ,ze jestem z niego dumna i wie ,ze kiedyś spotkamy się w innym świecie i nasza miłość będzie trwała wiecznie ,że na zawsze będziemy razem...
KONIEC mam nadzieje, że się wam spodobał jeżeli chcecie więcej tego typu imaginów mam na myśli że chodzi o smutne to piszcie komentarze ; )

czwartek, 5 września 2013

Imagin z Niallem cz. 3 ( ostatnia )

   Następnego dnia wstałaś, ubrałaś szlafrok i poszłaś w stronę kuchni. Zamierzałaś się czegoś napić i przyszykować śniadanie ale usłyszałaś dzwonek do drzwi. Jeszcze zaspana poszłaś i otworzyłaś drzwi za którymi ujrzałaś Nialla.
-Niall ?! A co ty tu robisz o tej porze ?
-Przepraszam, wiem, że nie powinienem cię tak nachodzić ale przyszedł ci coś oddać.
Wtedy chłopak pokazał twój dowód a ty podnosząc głowę uśmiechnęłaś się do chłopaka.
-Zostawiłaś w aucie.
-Dziękuje. To naprawdę miłe, że przyszedłeś specjalnie do mnie aby mi to oddać.
-Tak naprawdę to tylko pretekst aby cię zobaczyć.
-Ojej to słodkie. To może w takim razie wejdziesz……….. Może się czegoś napijesz ?
-Nie, dzięki jak tylko na chwilkę. Miałabyś ochotę wyjść gdzieś dzisiaj wieczorem ?
-Bardzo chętnie.
-To co byś powiedziała na klub i imprezę ?
-Super !
-To dzisiaj o 20 ?
-Jasne. A chcesz, żebym zadzwoniła do [I.T.K] ?
-A chcesz, żeby z nami szła na imprezę ?
-Myślałam, że ty chcesz ?
-Może nie będzie miała czasu….
-Tak ona w soboty zawsze ma jakieś zajęcia.
-Ok. To jesteśmy umówieni. Do zobaczenia.
-Jasne, pa.
Byłaś bardzo szczęśliwa, bo chciałaś wyjść gdzieś z takim przystojniakiem jakim jest Niall. Zbliżał się czas i zaczęłaś się szykować. Ubrałaś to : 

A następnie wyszłaś z domu przed którymi czekał już na ciebie blondyn.
-Świetnie wyglądasz.
-Ty również.
Po tych słowach oboje ruszyliście w stronę klubu.
Po 3 godzinach świetnej zabawy zauważyłaś swoją koleżankę, która wchodziła do klubu. Przestraszyłaś się i szybko złapałaś Nialla za rękę i wybiegłaś z klubu.
-Coś się stało ?
-Nie, nic po prostu już nie chciałam tańczyć.
-Nie chciałaś tańczyć i dlatego wyprowadziłaś mnie z klubu ?
-Oj no dobra. Była tam [I.T.K] a ja nie chcę, żeby ona sobie coś pomyślała.
-Ale co pomyślała ?
-Że odbiłam jej chłopaka albo, że jesteśmy razem czy coś.
-Mogłaby tak pomyśleć.
-Naprawdę tak myślisz, że mogłaby tak to odebrać ?
-No na pewno gdybym zrobił tak.
Nagle chłopak cię pocałował. Czułaś się wspaniale i wiedziałaś, że Niall nie jest już dla ciebie normalnym znajomym.
Po kilku dniach powiedziałaś wszystko swojej koleżance. [I.T.K] wszystko zrozumiała, bo widziała, że ty i Niall jesteście świetną parą a ona i tak ma na oku innego chłopaka. Ty i Niall jesteście bardzo szczęśliwą parą, która aktualnie jest w trakcie przeprowadzki do Londynu.

                                                                                              KONIEC



poniedziałek, 2 września 2013

Imagin z Niallem cz.2

-Yyy… tak. A ty jesteś Niall ?
-Tak. Miło mi cię poznać.
-Mi również.
-Może pójdziemy tutaj do kawiarni, wiesz chciałbym cię lepiej poznać.
-Bardzo chętnie.
Powiedziałaś z nieśmiałym uśmiechem i razem z chłopakiem usiedliście przy jednym ze stolików.
Obydwoje złożyliście już zamówienia to znaczy ty, bo chłopak nie umiał polskiego.
-To urocze gdy dziewczyna mówi w dwóch językach.
-Czy ja wiem, ale dziękuje.
-Cieszę się, że mogliśmy się wreszcie spotkać.
-Mi też jest bardzo miło.
-Świetnie mówisz po angielsku.
-Dziękuje ale to zasługa wielu lat nauki. A ty dlaczego jesteś w Polsce ?
-Miałem tu kilka spraw do załatwienia wraz z przyjaciółmi. A ty tu mieszkasz od urodzenia ?
-Tak, ale i tak na mam zamiar wyprowadzić się do Londynu na studnia.
-Nie chcesz zostać w kraju ?
-Tam będę miała większe możliwości.
-No tak dla dziewczyny z takimi talentami świat stoi otworem.
-Dziękuje ale przecież ty też śpiewasz i grasz na gitarze.
-Tak. Kocham to ! Ale ty też grasz na gitarze.
-Co ? …. A tak gram, gram.
-Ale przecież jeździsz jeszcze konno. Nie boisz się ?
-Na początku zawsze jest strach ale teraz już nie.
-Ja bym się bał. Może kiedyś nauczysz mnie jeździć ?
-No nie wiem czy to byłby dobry pomysł.
-Czemu ?
-Nie mogę cię już dłużej okłamywać !
-Ale z czym ?
-Nie nazywam się [I.T.K] tylko [T.I]. Nie gram na gitarze i nigdy nie grałam, nie jeżdżę konno. Boję się koni od dziecka i tak naprawdę jestem totalnym beztalenciem. A teraz lepiej jak już pójdę.
Szybko wstałaś z krzesła i chwyciłaś za swoją torebkę. Już się odwracałaś w stronę wyjścia kiedy chłopak złapał cię za rękę.
-Ale ja chcę, żebyś została.
-Okłamałam cię.
-Ale przyznałaś się do tego a to jest najważniejsze.
Uśmiechnęłaś się do chłopaka i usiadłaś.
Rozmawiałaś tak z nim jeszcze 2 godziny.
-Chyba trzeba się już zbierać. – powiedziałaś zerkając na zegarek.
-Odwiozę cię.
-Nie dzięki, na pewno się spieszysz.
-Kto tak powiedział ? To będzie dla mnie przyjemność odwieść taką dziewczynę pod same drzwi.
-To miłe. Dziękuje bardzo.
Pod galerią zobaczyłaś dość duże czarne auto. Niall otworzył ci drzwi.
Przez całą drogę widziałaś jak blondyn co jakiś czas na ciebie spogląda. Jednak ty udawałaś, że nic nie widzisz. Jednak cały czas korciło cię żeby odwrócić się do chłopaka. Niall odwiózł cię po same drzwi.
-Dziękuje bardzo.
-Za co tu dziękować ?
-Za mile spędzony dzień.
-W miłym towarzystwie.
Wtedy obydwoje zaczęliście się śmiać.
-Mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy.
-Na pewno.
Poszłaś w stronę drzwi jednak zanim weszłaś do domu spojrzałaś za siebie. Niall nadal siedział w aucie i pomachał ci na pożegnanie i odjechał.

Mimo, że widziałaś tego chłopaka po raz pierwszy to przez resztę wieczoru ciągle o nim myślałam. Jednak bałaś się co powiesz swojej koleżance o tym spotkaniu. 

piątek, 30 sierpnia 2013

This Is Us One Direction

     Dzisiaj o 17.30 byłyśmy na długo wyczekiwanym przez wszystkie directionerki filmie o naszych idolach. Film jest po prostu niesamowity ! Nie da się go opisać. W naszym mieście przed filmem odbył się zlot na, którym było prawie 30 osób. Na początku po małym zapoznaniu wpisywaliśmy się do zeszytów, podawaliśmy swoje nazwy z twitterów. Następnie przed galerią tańczyliśmy układ z Best Song Ever a potem śpiewaliśmy kilka piosenek 1D. Spojrzenia ludzi były dość dziwne ale w końcu to był nasz dzień. Na sali kinowej było istne szaleństwo. Piski, krzyki. Oczywiście nie obyło się bez płaczu, śmiechu oraz oklasków na sam koniec. Film pokazuje przede wszystkim to co się dzieje w życiu chłopców z ich perspektywy. Po filmie można zobaczyć, że chłopcy nie zmienili się wcale w przeciągu tych 3 lat ( no chyba, że z wyglądu ;p) i nadal są dziećmi, którzy uwielbiają się bawić. Są momenty wzruszające a także rozbawiające do łez. Cieszymy się, że mogłyśmy zobaczyć naszych idoli na wielkim ekranie. Ci, którzy byli na filmie na pewno wiedzą o czym mówimy a ci, którzy dopiero się wybierają to życzymy miłego oglądania i wspaniałych wrażeń. Więcej nie będziemy zdradzać, bo to by było nie fair. Jedno wiemy na pewno : to najlepszy film EVER !!!  ;D




wtorek, 27 sierpnia 2013

Imagin z Niallem cz.1

Jesteś 19-letnią dziewczyną. Właśnie czekasz na wyniki z matury. Jeżeli zdasz masz zamiar przeprowadzić się do Londynu i tam zacząć upragnione studia. Jak na razie żyjesz sobie w małym mieście, które ty nazywasz wsią.
Właśnie jak to w zwykły dzień siedziałaś na sofie oglądając telewizje. Nagle ktoś zapukał do twoich drzwi. Była to twoja koleżanka jeszcze z czasów gimnazjum. Zdziwiłaś się, ponieważ nie utrzymywałaś z nią takiego kontaktu tym bardziej zdziwiło cię jej przybycie do twojego domu o takiej porze.
-Hej. Mogę wejść ?- powiedziała zadyszana [I.T.K]
-Hej. Jasne, siadaj. Może chcesz coś do picia ?
-Nie, dzięki. Przyszłam tylko na chwilkę.
-Dobrze to w takim razie mów co się stało.
-Słuchaj, bo wiesz, że ja czasami lubię sobie popisać z różnymi osobami na czatach.
-No, wiem i tego nie popieram.
-Wiem, no ale ostatnio poznałam takiego fajnego chłopaka. Też ma 19 lat, blondyn, gra na gitarze i śpiewa. Czy mogłoby być lepiej ?
-A co to ma do mnie ?
-No, bo wiesz on zaproponował spotkanie.
-No to gratuluje i życzę miłego spotkania.
-Tylko wiesz ten chłopak on jest Irlandczykiem i nie umie nic kompletnie po polsku.
-To jak wy się chcecie spotkać ?- zapytałam zdziwiona.
-On przyjechał do Polski na jakiś czas pozałatwiać jakieś sprawy.
-No chyba, że tak.
-Tylko wiesz jest taki mały problem, bo ja nie umiem angielskiego.
-To jak z nim pisałaś ?
-Z tłumaczem.
Odpowiedziałam jedynie załamującą miną.
-No ale co miałam robić, on wydawał się taki fajny. I ja tak pomyślałam, że miałabym do ciebie taką wielką prośbę, żebyś to ty się z nim spotkała.
-Co ?!?! Ty chyba zwariowałaś. Mam się spotkać z osobą, której w ogóle nie znam. A jak to jakiś stary zboczeniec.
-Ale przecież ja tam też będę. Tylko będę kilka kroków dalej.
-To chyba jakiś żart ! Przecież ja nawet go nie znam.
-Przecież ci powiedziałam wcześniej.
-A jak ma na imię ?
-Niall.
-I co myślisz, że ja sobie pójdę na to spotkanie a ty będziesz się temu przyglądać ?
-No. Świetny pomysł, co nie ?
-No właśnie nie. Przecież on będzie myślał, że się spotyka z tobą.
-To na razie będziesz mną. A jak najwyżej zaproponuje następne spotkanie to wtedy pójdziemy razem i wszystko wytłumaczymy.
-A kiedy miałoby być to spotkanie ?
-Dzisiaj o 16.30 w galerii pod tą kawiarnią na piętrze.
-Ok.
-Zgadzasz się ?
-A mam inne wyjście. ?
-Dziękuje. Nigdy ci tego nie zapomnę. To ja już uciekam. To widzimy się już na miejscu.
-To jak przyjdziesz to daj znać gdzie będziesz siedzieć i w ogóle.
-Ok. To do zobaczenia. I jeszcze raz strasznie ci dziękuje.
Było już kilka minut po 14.00 więc zaczęłaś się szykować. Było ciepło więc ubrałaś to.
    
Musiałaś wyjść wcześniej gdyż niestety twoje auto było w naprawie i byłaś skazana na autobus. Kiedy dojechałaś była 16.10. Wjechałaś na górę schodami i poszłaś w wyznaczone miejsce. Byłaś strasznie zdenerwowana, bo twojej koleżanki jeszcze nie było. Nagle dostałaś smsa. Był właśnie od niej. Napisała, że niestety ale nie może przyjechać, bo musimy jechać do chorej babci. Twoja złość jeszcze bardziej narastała. Chłopak, którego w ogóle nie znałaś się spóźniał. Pomyślałaś, że to kolejny chłopak, który cię wystawi i tak to się wszystko skończy. Nagle poczułaś jak ktoś klepnął cię po ramieniu. Odwróciłaś się a tam ujrzałaś wysokiego blondyna.



















-Przepraszam to ty jesteś [I.T.K] ?